„Suits” (W garniturach) – nowy sezon, znane ścieżki i żółta kartka

Ogólne  27 grudnia, 2016

Gdy ostatni raz pisałam o serialu „Suits” byłam pełna wątpliwości. Mój brak przekonania wynikał nie tyle z braku wiary do umiejętności samych scenarzystów, co raczej zapędzenia się w ślepy zaułek. Dziś nadarza się jednak idealna okazja, by o najnowszym sezonie napisać. W końcu obejrzałam wszystkie dostępne odcinki, a przy tym motyw przewodni, doskonale wpisuje się w obecny tydzień tematyczny.


3

Przewidywałam, że kolejny sezon „Suits” może podzielić los „Żony Idealnej”. Że lubiani bohaterowie stracą ikrę, a sam scenariusz uzbroi się w zbyt absurdalne rozwiązania. Pozostaje mi tylko odetchnąć z ulgą. Choć niestety nie całkowitą, bo pewne ścieżki fabularne okazały się jednak nietrafione, a sam serial zaczął balansować na granicy kiepskiej formy. Na razie wylądował po środku, otrzymując żółtą kartkę. Co jednak ukażą kolejne odcinki sezonu? O tym przekonamy się dopiero w styczniu. Dziś jednak chciałabym skupić na się na dwóch wątkach pokazanych w serialu.

Bycie kapusiem

Prawo prawem, kara karą, ale Mike otrzymał możliwość wcześniejszego wyjścia z więzienia. No cóż, trudno się dziwić twórcom, że postanowili uwolnić głównego bohatera z więzienia. W końcu to nie „Skazany na śmierć” ani „Orange is the new black”, by przedstawiać nam życie zza krat. Dziwi tylko fakt, że Mike skruszony, pragnący odbyć karę, by uwolnić się od wyrzutów sumienia, postanawia wykorzystać okazję do tak szybkiego wyjścia z więzienia. Gdyby jednak tego nie zrobił, co pokazaliby twórcy w kolejnym sezonie? Kontrakty podpisane, scenariusz pewnie zatwierdzony, więc trzeba odrobinę nagiąć rzeczywistość.

Mike’owi pomaga prokurator, który jest winny przysługę Harvey’owi. Choć możliwość wcześniejszego wyjścia z więzienia wydaje się być nagięta do granic realności, gdyż:
– okazuje się, że Sean Cahill (prokurator) znalazł nagle sprawę, którą prowadzi, z którą ma osobiste powiązania a na dodatek umożliwi wcześniejsze wyjście Mike’a z więzienia
– Mike siedzi w celi z zięciem podejrzanego, z którym się szybko zakumplował

Oczywiście, zbiegi okoliczności się zdarzają, a przecież fabuła musi gnać do przodu. I w jakiś sposób sprzyjać bohaterom. Mike otrzymuje więc możliwość wcześniejszego wyjścia z więzienia, pod warunkiem, że zostanie tzw. kapusiem. Jak jednak to zrobić, gdy kolega z celi okazuje się przyzwoity, a dodatkowo chroni najbliższe mu osoby?

Jednocześnie poznajemy inną osobę, Franka Gallo, który okazuje się wrogiem Harvey’a. Bowiem to właśnie on, kilkanaście lat wcześniej, wsadził przestępcę do więzienia, choć niestety nie do końca za zbrodnie, które popełnił. Gallo, stając się kapusiem, ułożył sobie więzienne życie, trafiając m.in. do więzienia o łagodnym rygorze. I tu nasuwają się pierwsze wątpliwości: czy taka osoba jak Gallo, powinna mieć możliwość dogadywania się ze służbami, by te mogły wyłapywać kolejnych przestępców w zamian za krótszy wyrok czy lepsze warunki odsiadywania wyroku? Korzyści są niby oczywiste: być może w ręce prawa dostaną się grubsze ryby, które za uszami mają dużo więcej.

Co jednak, gdy kapusiem zostanie osoba o psychopatycznych zapędach, która zagraża nie tylko osobom na wolności, ale także współwięźniom?

Nagle prawo przestaje być sprawiedliwe, bo jeden przestępca staje się lepiej traktowany od innych. Dostaje narzędzia, które nie powinny dostać się w jego ręce. Człowieka, który już teraz jest z prawem na bakier. Wymierzanie sprawiedliwości za wszelką cenę, może prowadzić do ślepego zaułka. A przecież życie to nie serial, w którym pojawia się happy end.

Wróćmy jednak do Mike’a, który decydując się na układ, nie wiedział jeszcze, że jedna zła decyzja może zaważyć nie tylko na życiu finansowego magnata, ale przede wszystkim na życiu rodziny swojego „współlokatora”, od którego miał wyciągnąć informacje. Tak, to Mike. Znając więc jego błyskotliwość, możemy się szybko domyślić, że z pewnością znajdzie sposób, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jednocześnie jednak obserwujemy tu dość niebezpieczny mechanizm, w którym to przestępca (w końcu Mike to oszust) zaczyna dyktować warunki. To on mówi prokuratorowi, kogo ma jeszcze uniewinnić, kogo zostawić w spokoju. Nie mam pojęcia, jak wyglądają w rzeczywistości takie negocjacje, ale jest to dość realny scenariusz. Dajesz palec, odgryzają Ci rękę. Tym bardziej bolesne, jeśli wyjątkowo mocno zależy Ci na sprawie. A przecież nie uwolnisz pół więzienia?

To jednak tylko jedna strona medalu, w sumie błaha i nie znacząca, w szczególności gdy przyjrzymy się kolejnej sprawie, która wyjątkowo długo była na „suitsowej” tapecie. Mowa o Projekcie Niewinność, do którego została zaproszona Rachel, a później dołączyła Jessica Pearson.

Oko za oko, ząb za ząb

Kara śmierci wydaje się być dla wielu sprawiedliwym narzędziem, dzięki któremu prawdziwi zwyrodnialcy nie skrzywdzą już nikogo. Oko za oko, ząb za ząb, jak głosił kodeks Hammurabiego. Co jednak, gdy do celi śmierci trafia niewinny człowiek? Co gdy okazuje się, że na dowiedzenie jego niewinności zostało zaledwie 30 dni? Oczywiście, z tak zagmatwaną sprawą, może poradzić sobie tylko doświadczony prawnik. Taki jak szefowa jednej z najbardziej pożądanych (przynajmniej jeszcze nie tak dawno) kancelarii. Pomimo że twórcy rozciągnęli sprawę na kilka odcinków, to niestety jej rozwiązanie budzi wątpliwości. Wszystko wydaje się zbyt łatwe, a błędy poprzednich adwokatów zbyt oczywiste.

Pomimo braku jednoznacznych dowodów, człowiek ląduje w celi śmierci za zabicie dwójki nastolatków. Tylko dlatego, że znajdował się przy zwłokach dziewczyny, gdy przyjechała policja. Niezbyt dokładna i skrupulatna obrona poprzedniej pani adwokat doprowadza do otrzymania najwyższej możliwej kary. Pomimo że nie było żadnych dodatkowych dowodów świadczących o winie czarnoskórego przestępcy. Na jego niekorzyść przemawiał jedynie fakt, że był naćpany, a jedyny świadek zapewniający mu alibi zapadł się pod ziemią tuż przed rozpoczęciem rozprawy. Wydawałoby się więc logiczne, że pomimo ogromnych emocji wśród rodzin ofiar, nasz osadzony bohater nie powinien otrzymać kary śmierci. Nie powinien, a jednak ją otrzymał.

W tym miejscu warto więc przypomnieć głośną sprawę z 2011 roku, gdy Troy Davis, oskarżony o zabójstwo policjanta został stracony. Przeciwko wykonaniu kary śmierci występowali m.in. parlament europejski, organizacja Amnesty International, a nawet były prezydent Stanów Zjednoczonych, Jimmy Carter. Bez skutku. Adwokaci przegrali wszystkie apelacje, choć 7 z 9 świadków wycofało swoje zeznania. A to właśnie na nich zostało utkane oskarżenie, a następnie zasądzona kara. Dlaczego więc być może niewinny człowiek został zabity?

A przecież dopóki przestępca sam się nie przyzna do winy bądź też nie istnieją niepodważalne dowody czy mamy prawo do wymierzania tak nieodwracalnej kary? Czy mamy prawo do odbierania komuś życia? Jak podaje Amnesty International w 2015 roku wykonano najwięcej kar śmierci od 25 lat. W tym niechlubnym wyniku prym wiodą: Chiny, Iran, Pakistan, Arabia Saudyjska oraz USA. Co gorsza, na karę śmierci niekoniecznie skazywano za „najpoważniejsze przestępstwa” ustalone przez międzynarodowe kryteria, a na przykład: korupcję, cudzołóstwo czy… bluźnierstwo.

Dla porządku nie zdradzę jak skończy się sprawa w „Suits”, z pewnością jednak prawniczki wcale nie wykazały się niesamowitą erudycją w obronie skazanego. Jedno jest pewne, tak przedstawione sprawy, uwrażliwiają i uzmysławiają, że karą śmierci nie można szastać niczym pieniędzmi w kasynie. A o to łatwo, gdy do takich spraw dochodzą potężne emocje rodzin ofiar.

„Suits” więc nadal budzi emocje, choć nie w takim samym stopniu, jak kiedyś. Skupienie się na zaledwie dwóch sprawach spowolniło akcję, do czego fani serialu z pewnością nie byli przyzwyczajeni. Wyszłoby z pewnością to na dobre, gdyby nie fakt, że sięgnięto po zbyt oczywiste i banalne rozwiązania, a sama chemia pomiędzy bohaterami gdzieś wyparowała. Nawet początkowy konflikt i iskry pomiędzy Littem a wynajmującym powierzchnię biurową Stu, szybko przygasł. Był to ciekawy pomysł na ożywienie serialu i poprowadzenie małej wojny domowej, a jednak twórcy dość szybko z niego zrezygnowali.

Jak zakończy się sezon szósty i co przyniesie kolejny, siódmy? Moja ciekawość nadal jest pobudzona, gdyż nie wierzę, że serial obniży loty. I liczę na więcej spraw, które poruszą serducha widzów. Spraw sądowych, niekoniecznie sercowych. Tym razem twórcy musieli jak najszybciej uwolnić Mike’a z więzienia, by fabuła mogła nadal się kręcić. I tak naprawdę wróciliśmy do punku wyjścia, gdyż Harvey proponuje swojemu podopiecznemu stanowisko, które mógłby zaoferować… od samego początku.

A jak Wasze przygody z serialem „Suits”?
Oglądacie?
Lubicie?

 

Wpis powstał w ramach tygodnia z tematem: Sprawiedliwość i prawotemat-grudzien-sprawiedliwosc


%d bloggers like this: