Jak o nas, jak bez nas? Erekcja darem nie towarem

Ogólne Luty 3, 2018

– Cześć!
– Hej! W końcu wolna?
– Nie do końca… Muszę niedługo wracać, bo mały nie chce zasypiać beze mnie.
– No co Ty? A nie możesz go zostawić z ojcem? Popłacze, popłacze i przestanie. Rozpieszczasz go kochana.
– …. %%%??$$%75&&%?


4

Sex And The City Wtf GIF - Find & Share on GIPHY

To takie mini starcie matki z osobą, która owych dzieci nie ma. Można czasem odnieść wrażenie, że osoby, który na co dzień nie mierzą się z danym problemem, mają zawsze najwięcej do powiedzenia. Taki przykład z ostatnich dni, to choćby krytyka Tomka Mackiewicza przez internetowych znafców himalaizmu, którzy najprawdopodobniej zdobywając Morskie Oko, wsiedliby do konnej bryczki.

Lecz ja nie o tym. Ja dziś o tym, co w kobiecej duszy gra. I o tym, co dlaczego to nie mężczyzna powinien decydować o nas samych. Jak i zamianie ról, która obnaża słabość pewnych zachowań. Ale i też do czego może ono doprowadzić. To tak w skrócie.

Przypomnijmy sobie czarny protest z 2016 roku, kiedy to kobiety powiedziały głośne „nie”. W demonstracjach wzięły udział nie tylko kobiety, które były przeciwne zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Stanęły tam kobiety, które domagały się wolności. Swobody w decydowaniu o swoim ciele. To nie ginekolog, to nie polityk czy wreszcie to nie ksiądz ma prawo decydować o trudnych decyzjach kobiety, lecz ona sama.

A w trakcie ogólnopolskiej dyskusji o prawach kobiet, widzimy takie obrazki jak poniżej. I to nie z mediów prawicowych, tak nisko ustawiających kobietę w drabince społecznej, podporządkowującej się patriarchalnym wartościom:

Źródło: natemat.pl

I tak oto panowie przy stole rozmawiają sobie o kobiecych bolączkach. Siedmiu wspaniałych jak ich wtedy nazwał Internet bez ani jednej rzeczniczki (czy to zwolenniczki czy też przeciwniczki) kobiecej części społeczeństwa rozprawia o aborcji i (nie)prawie do własnych wyborów. A zaraz potem szczeciński NFZ popisuje się swym programem konferencji dotyczącej opieki medycznej nad matkami w czasie ciąży, porodu i połogu, w którym to wystąpić mieli… sami mężczyźni. Ani jednej kobiety – ekspertki, która przedstawiłaby najważniejszy punkt widzenia…. Bo kobiecy. Chyba że biologia zwariowała, a ja żyję w świecie, w którym wydarzenia z filmu „Junior” stały się rzeczywistością. I na ulicach będziemy widywać się więcej takich Arnoldów Schwarzeneggerów.

Możemy się oburzyć lub wziąć sprawy w swoje ręce. Jak nie mieczem, to choć absurdem zawojować męski świat. Wytykając im to, czego próbują nie rozumieć ci najwyżej postawieni.

Możemy więc porozmawiać o Viagrze. Spotkajmy się przy stole, same, bo przecież o męskim przyrodzeniu i problemach z nim związanych wiemy najlepiej. Doskonale zdajemy sobie sprawę z emocji, jakie wywołują pewne… niedogodności. Na pewno porozmawiamy z wyczuciem, z uszanowaniem dla męskiej niedoli.

 

Więc zostańmy przy odwrócony rolach, wszak „Mężczyzna spełniony” doskonale sobie z tym radzi. Choćby opowieść o Czerwonym Kapturku czy marzenia o koronkowej bieliźnie. Bo przecież my wiemy, że oni tego pragną!

 

Choć czasem to taka trochę walka z wiatrakami. By ktoś usłyszał głos kobiety, ona musi przyjąć rolę mężczyzny. By pokazać problem, należy zacząć mówić ich głosem. Nie wystarczy tylko rzeczowa debata – bo nie jesteśmy tam zapraszane. Gdy nawet uda się przedrzeć do sejmowej mównicy, zostajesz zignorowany przez większość. Choć wcześniej udającą, że mówi głosem walczących.

Byleby tylko przy zamianie ról, nie spotkała nas taka smutna przyszłość:

By mówić ich głosem, ale pozostać sobą. By po prostu mówić. Uczestniczyć. I walczyć o słuszną sprawę. O RÓWNY GŁOS. O obecność, której tak teraz brakuje. O brak wykluczenia w dyskusji, która Cię dotyczy. I nie ważne, czy będziesz z prawa, lewa czy środka. Ważne, abyśmy mówiły. I miały zawsze do tego prawo.

Przeczytaj również „Nie ma kobiet, nie ma gwałtów. Najlepsze kampanie społeczne”

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • Justyna Tajne

    Najgorsze w tym jest to, że bez względu na to,jak bardzo racjonalne, rozsądnie brzmiące miałoby się argumenty to i tak ci, którzy dzierżą władzę mają to wszystko w… nosie, bo nie dopuszczają do siebie myśli, że kobieta może mieć coś sensownego do powiedzenia, nawet jeśli dotyczy to samych kobiet. 🙁 Walka z tą ignorancją trwa już od tak dawna i wciąż tak niewiele się w tym względzie zmienia, że naprawdę mocno szanuję kobiety, którym chce nadal się walczyć. Już nawet nie chodzi o przekonania polityczne kobiety, tylko o sam fakt, by jej głos był słyszany i brany pod uwagę.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dokładnie tak. Ale wiesz co jeszcze bardziej deprymuje? Że gdy Ci, którzy tak ostatnio chętnie stawali za kobietami, ostatecznie się na nie wypieli. To że media, które kreują się na tak liberalne i postępowe, same swoją mentalnością tkwią jeszcze gdzieś daleko….

  • Olga

    No tak, a jednak rozmawia się o naszych problemach bez nas. Nadal. Dziewczyny z Krytyki Politycznej bardzo mi zaimponowały, że odpowiedziały taką celną ironią. Ale oczywiście komentarze pod postem z tym filmem były podzielone. Panowie odpowiadali, że to żałosne, nieśmieszne. No właśnie, bo to nie miało być śmieszne – miało pokazać, z jakim absurdem musimy sobie radzić. I chciałabym, żeby wszystkie kobiety miały tyle siły, by walczyć cały czas, uparcie, zajadle, bo bez tego w najlepszym tylko wypadku zostaniemy z tym, co mamy. W gorszym – to, o co walczyły poprzednie pokolenia kobiet, zostanie nam odebrane.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Chciałam nawet wrzucić te komentarze. Dla mnie to tylko udowadnia pewną hipokryzję. Od nas wymaga się dystansu, lecz gdy odwrócimy sytuację, dystansu zaczyna brakować. Pomimo wszystko coraz częściej widzę i tych dobrych komentarzy strony męskiej – powoli, powoli, ale się zmienia. I tu wielka brawa dla wszystkich kobiet, które nieustannie o to walczą.

%d bloggers like this: