Nie ma kobiet, nie ma gwałtów. Najlepsze kampanie społeczne

 Wrzesień 15, 2017

Szykuję się na imprezę. Makijaż, bluzka. Gotowe. Naciągam łódzkie rajstopy, moje ostatnie odkrycie. Później tylko ogrodniczki – krótkie spodenki. Jest dobrze, ale.. Czy tak na ulicę wychodzi mądra dziewczynka? Siedzę, analizuję, zastanawiam się. Nie, nie jestem seksbombą, ale czy warto kusić los? W końcu muszę piechotą przedrzeć się przez kilka szemranych uliczek. A później tylko usłyszę: trzeba było założyć golf i jeansy. Kto tak w ogóle wychodzi na ulicę?!


7

Proste, prawda? My kobiety, musimy dokładnie zastanowić się nad każdą decyzją. Nawet tak prostą, jak wyjście na imprezę. Bo choć w 99 przypadkach na 100 nic się nie zdarzy, to ten jeden raz może okazać się piętnem na całe życie. Nie dość, że stajesz się ofiarą, to na dokładkę mówią Ci, że sama jesteś sobie winna.

Bo mądra dziewczynka to długa sukienka.

Wpajają nam rodzice, nauczyciele, znajomi:
nie ubieraj się tak, bo prowokujesz.
Nie ubieraj się tak, bo sama prosisz się o kłopoty.

Zresztą już nie o sam gwałt się rozchodzi. Wszystko zaczyna się od słów, które bolą, siedzą w nas jak zadra.

Wysokie szpilki? Dziwka
Głęboki dekolt? Zdzira
Spódniczka mini? Puszczalska

 

Sam ubiór, będący zbiorem stereotypów, daje przyzwolenie na rzucanie obelg. Zarówno przez mężczyzn jak i kobiety.

Kobieta pokazuje biust, znaczy dziwka, facet paradujący z gołym torsem – do strawienia, w końcu nie zachęca do gwałtu, prawda? Już same słowa prowokują i zachęcają do przekraczania granic osobistych. Feminoteka postanowiła więc wypuścić spot, w którym wymienia hasła, które z pewnością usłyszała niejedna kobieta.

Dziewczyny, na pewno mając naście lat, nie raz zetknęłyście się z pogwizdywaniem i niewybrednymi żartami od dorosłych mężczyzn.
Kobiety, z pewnością nie raz zetknęłyście się z tym, że jako „blondynka z dużym biustem” osiągacie w swoim życiu wszystko przez… łóżko
.

Ja z takimi tekstami mierzyłam się nie raz. I wymagały ode mnie wiele pracy i udowadniania, że jednak ziemia jest okrągła. Znaczy ja też coś umiem. Ba, że wykazuję się wyższym ilorazem inteligencji niż ameba.

Wróćmy jednak do ubrań, bo te wręcz ciągną się za gwałtem, przyczepione do niego jak glonojad do szyby akwarium. By więc obalić stereotyp, który tak silnie się w nas zakorzenił, artyści wzięli aparaty w dłoń, a projektanci udostępnili swoje wybiegi. Powstały w ten sposób projekty, które na przekór wszystkim, udowadniają, że do gwałtu nie potrzebna jest ani krótka spódniczka, ani duży dekolt. Czasem może to być tylko wyciągnięty T-Shirt i jeansy.

Tak więc Katherine Cambareri, lat 22, z Arcadia University stworzyła serię zdjęć, na których uwieczniła ubrania ofiar gwałtu. Wszystko za sprawą książki, w której opisano m.in. sposób traktowania kobiet, które zgłosiły przestępstwo na policji. „Co miałaś na sobie?” – to jedno z najbardziej standardowych pytań, a jednocześnie najbardziej brutalnych.

Bo… czy ma to jakieś znaczenie? Czy w zależności od ubioru, będzie zdefiniowany inny akt oskarżenia? Jak długa spódnica to niech odsiedzi i 5 lat, jak miniówka to już przecież nie do końca jego wina. Kobieta go kusiła, a on tylko wyraził swój zachwyt dla jej ponadprzeciętnej urody.

Na tegorocznym Fashion Week London, organizatorzy poszli o krok dalej. Obiecywali kolekcję, która przełamie wszelkie tabu i stereotypy. A media, jak to media, zaintrygowane, tłumnie pojawiły się na pokazie. I rzeczywiście publiczność była zszokowana, ale nie do końca ubraniami pokazanymi na wybiegu. Wzruszyły ich historie, jakie się za nimi kryły. Modelki ubrane w skromne ubrania, nierzadko mocno zabudowane, przedstawiały zgwałcone kobiety i stroje, w jakich tego felernego dnia były ubrane.

Kto jest więc winny? Ubrania? Kobieta? Czy może gwałciciel?

Według oficjalnych danych w Indiach ofiarami gwałtu stają się aż 93 kobiety dziennie. Według oficjalnych danych! Tam jednak kobiety muszą mierzyć się z tradycyjnym wychowaniem, w którym to mężczyzna ma władzę. I rację. Zgłoszenie gwałtu wiąże się z poniżeniem nie tylko przez policję, ale także wśród bliskiej rodziny. Stąd też satyryczny spot, w którym wzięła m.in. znana bollywoodzka aktorka, wzbudził duże zainteresowanie. I skrajne opinie.

Niezależnie od tego, co powiesz, co przeżyjesz, i tak czeka Cię ostracyzm społeczny. Zostaniesz do późna w pracy, więc wracasz ostatnim autobusem – twoja wina, że Cię zgwałcono. Samotnie biegasz po parku? To Twoja wina! Założyłaś obcisłą sukienkę, bo właśnie wracasz z bankietu? No a jakże, Twoja wina!

Wystarczy kontekst polityczny

Dziś mówi się głośno o ofiarach gwałtu. W przeciągu miesiąca, media zalały informacje o brutalnych gwałtach zbiorowych. Jeden przypadek z Łodzi, drugi z włoskiej miejscowości w Rimini i to właśnie on stał się siłą napędową w polityce rządu przeciwko uchodźcom. Doskonały, chwytliwy temat. Zgwałcona Polka, nielegalni imigranci – jak nic grzmieć o karze śmierci dla zwyrodnialców. Takich głosów oburzenia nie słyszeliśmy, gdy dowiedzieliśmy się o śmierci 26-latki z Łodzi, gwałconej i torturowanej przez 10 dni. Gdy wiceminister sprawiedliwości twierdzi, że to głównie muzułmanie odpowiedzialni są za gwałt, nic dziwnego, że w miastach pojawiają się takie kartki…

Facebook/Sympatycy Komitetu Obrony Demokracji

Wszystko zaczyna się w… dzieciństwie

Na nic jednak żadna kampania, skoro uświadamiać trzeba od najmłodszych lat. Uczyć szacunku, uczyć poszanowania granic osobistych. To rodzice i szkoła powinny stanowić drogowskaz i to od samego początku. Pamiętam, jak w drugiej klasie podstawówki (!) siedziałam z kolegą, nazwijmy go Piotrkiem, który obmacywał mnie pod ławką. Ot, takie niewinne łapanie za kolano. Lecz nawet jeśli dla niego była to nic nie znacząca zabawa, dla mnie stanowiło mocne przekroczenie granicy. Więc mu… trzasnęłam w policzek. A że przypadkiem ruszał mu się mleczak, to i wylądował na ławce. I wiecie co? Chciałam iść do wychowawczyni, by wreszcie ukrócić cały proceder, a kolega mówi: nie, nie, nie – wybiłaś mi zęba i na pewno powiem to pani. Bojąc się niezrozumienia ze strony nauczycielki, o całej sytuacji musiałam zapomnieć.

Bo dziewczynka się nie skarży,
bo dziewczynka jest grzeczna,
bo przecież to były uwielbiane przez chłopców końskie zaloty. Chłopcy tak mają.

Kochany tatusiu, kochana mamusiu… wszystko zaczyna się dużo wcześniej niż myślicie.

Kilkanaście lat później, na 18-stce u bardzo dobrego kolegi, z przyjaciółmi, o włos nie uniknęłam gwałtu. Bo za dużo wypiłam, bo ktoś nie uszanował mojej decyzji. Bo ktoś próbował wykorzystać sytuację – w końcu pijana laska, to świetny kąsek, prawda? U mnie cała sprawa skończyła się happy endem, ale tylko dzięki czujności znajomych. Co jednak gdyby ich zabrakło w danej chwili?

O wielu sytuacjach, staramy się nie pamiętać. Wypieramy je z głowy, bo „nie warto” o nich mówić. A trzeba. Także o tych wydawałoby się banalnych sytuacjach, gdzie kolega z tyłu ciągnie nas za warkocz.

Mam prawie trzyletniego syna i wiem, że czeka mnie trudna droga. Ale wiem też, że bez naszych właściwych postaw, wszystko może zacząć się już w pierwszych klasach podstawówki, później w liceum, gdy trzeba zaimponować kolegom, a na sam koniec w małżeństwie, w którym wydaje nam się, że mamy władzę nad drugą osobą.

Nawet najlepsza kampania nie sprawi, że gwałty znikną. Ale być może sprawią to twoje i moje próby wpojenia tego, co właściwe. Praca u podstaw. Niektórzy będą krzyczeć o feminizmie i tych feministkach, co już nie mają się do czego przyczepić. A przecież tu chodzi wyłącznie o elementarny szacunek do drugiego człowieka.

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • Olga

    Cieszę się, że przygotowałaś to zestawienie – sama ostatnio zastanawiałam się nad kampaniami społecznymi na ten temat.
    Co do samego tematu, właściwie się nie wypowiadam. W momencie, w którym zaczynam o tym mówić, trudno mnie powstrzymać. I mogą z tego wyjść niezłe kłótnie, bo nawet osoby, które zdają się dość liberalne, jakoś nie zauważają, że w Polsce kultura gwałtu ma się doskonale.
    A w kwestii braku dekoltu, potwierdzam: nie trzeba odsłaniać piersi, żeby usłyszeć „fajne cycki”, „macałbym” czy inne tego typu niewybredne „komplementy”. Ale przecież to nie jest molestowanie słowne, to tylko miłe słowo, które każda kobieta chce usłyszeć. Bo przecież bez tego nie będę wiedziała,że mam ładne ciało.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dziękuję za Twój komentarz 🙂
      No właśnie, mam ten sam problem – każda próba pokojowej rozmowy z osobami, nawet najbliższymi, bardzo często kończą się kłótniami. Słyszę niejednokrotnie, że po prostu przesadzam. A im więcej mówimy, tym problem jest bardziej dostrzegalny. I pewnie, że gdy ktoś powie nam komplement, typu „masz fajne nogi”, to nie trzeba od razu lecieć skarżyć się innym – wszystko jednak ma swój czas, miejsca, kontekstu i sposobu, w jaki owe „komplementy” są wyrażane. A przede wszystkim nie może wprawiać w zażenowanie i zakłopotanie drugiej osoby. Nie mówiąc już o sytuacjach, gdzie za wygląd kobietom się obrywa i obniża ich wartość intelektualną – bądź odwrotnie – jeśli nie mieści się w kanonach piękna przyjętych przez ogół, to z pewnością brakuje jej czegoś (tj. męskiego towarzystwa). Jakby to mężczyźni tylko definiowali kobiety – a bez nich jesteśmy niepełne.

  • http://chiyome.blogspot.com Medytacje nad książką

    Też mnie to niezwykle irytuje. Krzyczymy, że muzułmanie, że szariat, ale „nasi” chłopcy sobie świetnie radzą bez kolegów z Afryki. Niezwykle wprost irytuje mnie taka dwulicowość ludzi. Muzułmanów lepiej bić profilaktycznie, bo na pewno chcą naszych kobiet, bo przecież kobieta dobrem narodu, ale jak Polak gwałci, to jest „po coś tam lazła, teraz nie rycz”.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dokładnie tak! A jeszcze bardziej denerwuje, że takie teorie rozgłaszają nie tylko przeciętni obywatele, ale niestety politycy.

  • http://www.grzesiopolak.com Grzesio Polak

    Otwierający oczy, doskonały tekst. Mieszkam (jeszcze) w RPA, gdzie gwałt zdarza się co parę minut – Indie są daleko za RPA w tych statystykach. Rozumiem zainteresowanie kobietą, ale nigdy nie zrozumiem gwałtu na kobiecie – coś kompletnie niepodniecającego. Twoje zestawienie sugeruje, że o gwałcie decyduje sam nieokiełznany popęd seksualny, graniczący ze zwyrodnieniem, a nie wygląd czy ubiór ofiary – te spostrzeżenie wiele uczy o „gustach” czy „smakach” gwałcicieli – ono oni takowych nie posiadają. Nie posiadają też za grosz męskości – zwykli tchórze. Pozdrawiam z Kapsztadu!

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dziękuję za miłe słowa 🙂 Poczytałam niestety o statystykach dotyczących gwałtów w RPA i jestem przerażona! Według różnych zestawień ma rzeczywiście najwyższy wskaźnik, ale bardziej przerażające jest to, że bardzo dużo gwałtów dokonywanych jest na… dzieciach i staruszkach. I choćby nawet to świadczy o tym, co napisałeś – stoi za tym nie atrakcyjność kobiety, a zwierzęcość osoby, która takiego aktu przemocy dokonuje… Tak, gwałciciele to tchórze, wybierający najłatwiejszą drogę do zaspokojenia swojego popędu seksualnego.

      Pozdrawiam z zimnej, jesiennej Polski! 🙂

    • http://www.grzesiopolak.com Grzesio Polak

      Do zimnej Polski tęsknię i już tam niedługo bedę 🙂

      Gwałt na kobiecie to najprymitywniejszy manewr, jaki facet może przedsięwziąć w ramach „dowartościowania się”. Ponieważ sam jest niewiele warty, a kobieta nie znajduje w nim nic atrakcyjnego, zatem musi sobie i jej „udowodnić”, że jednak jest coś „warty”. Tego typu faceci rozwijają potem wachlarz prześmiesznych wyjaśnień, „tłumaczących” ich zezwierzęcenie. Najczęściej ona „dawała znaki przyzwalające”. W RPA czarni mówią, że jest to częścią ich „kultury” wziąć kobietę siłą, to znaczy kobieta powinna (ma obowiązek wręcz) ulec. Ciekawe, że termin „kultura” tutaj nie istniał – jest to pojęcie filozoficzne, zaciągnie z bardziej zaawansowanych cywilizacji, często nadużywane, ale zostawmy te sprawy na inną dyskusję. Tak czy siak, ładna to „kultura”, która gloryfikuje seks przemocą. W izbach przyjęć widziałem masy zgwałconych dziewczynek… Niestety, niektóre były martwe… Nie chcę o tym pisać…

%d bloggers like this: