Aborcja w dwudziestoleciu międzywojennym – „Piekło kobiet” Tadeusz Boy-Żeleński

 Lipiec 30, 2013

Pomimo upływu ponad 80 lat od tworzenia na nowo prawa i ustawodawstwa po odzyskaniu niepodległości, pomimo zmian społecznych, obyczajowych i mentalnych, pomimo rozwoju medycyny i rosnącej świadomości młodych pokoleń, w jednej kwestii Polacy nadal są nieprzejednani. Przynajmniej oficjalnie tkwią w konserwatywnym światopoglądzie, a praktyka płynie zupełnie innym nurtem, schodząc do podziemia. Brudnego, nastawionego na zysk, zagrażającemu życiu. Dyskusje dotyczące aborcji są trudne, wymagające dużej dozy delikatności i przełamania wielu barier psychologicznych oraz obyczajowych. Jednak są one istotne dla tysięcy kobiet, które co roku borykają się samotnie z ciążą i jej konsekwencjami.


7

W latach trzydziestych ubiegłego wieku aborcja również stanowiła temat ważny, który do dyskusji w swych felietonach poddał Tadeusz Boy-Żeleński, znany tłumacz, felietonista i prozaik. W swoim cyklu ukazującym się na łamach prasy, a następnie zebranego w tomik „Piekło kobiet” przeprowadził dyskusję, podczas której posiłkował się nie statystykami i jałowymi, pustymi słowami, a rzeczowymi argumentami popartymi przez znanych prawników, a nawet członków Komisji Kodyfikacyjnej.

„Piekło kobiet” to uporządkowany, ale i emocjonalny zbiór argumentów, który miał przede wszystkim wzbudzić zainteresowanie wśród społeczeństwa. Żeleńskiego dziwiła obojętność i milczenie polskich kobiet, które być może bały się, wstydziły lub też przyzwyczajone do prawnej bierności, nie podniosły niemal żadnego głosu. Nawet kobiece czasopisma długo zachowywały milczenie nie podejmując jednej z najważniejszych dla nich kwestii – prawa do decydowania o własnym ciele. Tadeusz Boy-Żeleński świadomy znaczenia dyskusji, a także (nie)wprowadzenia ustawy zabraniającej aborcji i wnoszącej kary za jej stosowanie, drążył temat, rozmawiając z osobami zaznajomionymi z zagadnieniem, przytaczał listy kobiet, ale i lekarzy, próbując zwrócić uwagę na palące problemy. Fragment: Głosić wzniosłe teorie o „prawie płodu do życia”, znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale i równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka miała co do ust włożyć… I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą się ustawodawcy, póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna jest bodajże najczęściej cytowanym fragmentem zbioru felietonów i używanym w polemice z przeciwnikami aborcji. Także współcześnie, co tym bardziej świadczy o sile pióra polskiego autora, który trafnie obserwował rzeczywistość.

Oprócz względów społecznych, dotyczących bezpośrednio kobiet oraz zaangażowanych w to lekarzy, Boy-Żeleński przytacza także argumenty dotyczące samego prawa. Powołuje się na słowa profesora Wolnej Wszechnicy Michała Orzęckiego, który stwierdził, że „zbrodnia mieści w sobie pojęcie czynu rzadkiego: nie może być zbrodnią to, co jest powszechne”. Tym bardziej, że sądy skazywały nieliczne kobiety na więzienie, reszta uciekała do „podziemia”, korzystała z pomocy niewykwalifikowanej kadry i akuszerek, tym samym narażając własne zdrowie. Wielokrotnie autor przywołuje zasadność zniesienia zakazu aborcji. Bowiem czy można karać kobiety, które nie mają środków do życia, które mają już piątkę (lub więcej) dzieci do wykarmienia, a wraz z mężem gnieżdżą się w jednej izbie?

aborcja_to_zbrodnia
Mocne hasło, sugestywny obraz. Ale tylko jedna strona medalu…

By jednak nie wydawać skazujących wyroków na Tadeuszu Boy-Żeleńskim za jego śmiałe (jak na tamte czasy) i liberalne poglądy, należy zdać sobie sprawę z dwóch istotnych spraw. Pierwsza to brak świadomości na temat metod zapobiegania ciąży. W okresie dwudziestolecia międzywojennego nie było skutecznych środków antykoncepcyjnych, które pozwoliłyby kobietom nie zachodzić w ciążę. Przede wszystkim jednak mało kobiet zdawało sobie sprawę z ich istnienia. Pojawiały się różnego rodzaju medykamenty, ale były drogie i niedostępne dla biedniejszej sfery miejskiego społeczeństwa. Inną kwestią było przeludnienie. Ludzie mieszkali w kilka(naście) osób w jednym pomieszczeniu, gnieżdżąc się, rozprzestrzeniając choroby, dopuszczając się do kazirodczych czy innych zakazanych czynów. Wszystko to wpływało na pogorszenie się kondycji moralnej i zdrowotnej społeczeństwa robotników, urzędników niższego szczebla czy ludzi biednych. A wciąż państwo (i lekarze!) próbowało wmówić rodzinom, że należy prowadzić politykę populacyjną, a nie zapobiegać ciąży!

Źródło zdjęcia: www.baby-shower.pl
Źródło zdjęcia: www.baby-shower.pl

Druga, niemniej ważna kwestia, dotyczy samych poglądów felietonisty. Tadeusz Boy-Żeleński uważał aborcję za zło konieczne, którego na tą chwilę nie należy potępiać. Legalizacja zabiegu, według niego, ale także prawników, profesorów oraz lekarzy, nie rozluźni moralności społeczeństwa, ale pozwoli zapobiegać sytuacjom patologicznym, zmniejszy ilość samobójstw kobiet oraz śmierci poniesionej na skutek komplikacji po nieumiejętnie przeprowadzonej aborcji. Jednak Żeleński namawiał przede wszystkim do edukacji i uświadamiania ludzi, co zresztą udowodnił zakładając wraz Ireną Krzywicką pierwszą poradnię świadomego macierzyństwa.

prawo_do_aborcji
Prawo wyboru, zło konieczne czy wieczne potępienie? Źródło: facebook.com

Dlaczego więc warto przeczytać książkę? Pomimo że wiele rodzin żyje w dużo lepszych warunkach niż poprzednie pokolenia, nadal problem niechcianej ciąży istnieje. Nie tylko z powodu „rozwiązłości” społeczeństwa, ale także kiepskiej edukacji seksualnej czy nawet braku funduszy na środki antykoncepcyjne przez uboższe rodziny. Nierzadko dochodzi do sytuacji, gdy dziecko rodzi dziecko, gdyż nastolatki nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swojego postępowania. A przede wszystkim dlatego, że nadal kobiety dokonują aborcji w „podziemiu”, często w mało sterylnych warunkach, przez osoby do tego niepowołane lub osoby chcące jedynie dobrze zarobić. Nadal kobiety z powodu ciąży popełniają samobójstwa, duszą swoje dzieci czy porzucają je na śmietnikach. Nadal są rodziny, które żyją w tragicznych warunkach wychowując po kilkoro dzieci, bez wsparcia społeczeństwa. Dlatego książkę powinien przeczytać każdy, kto świadomie chce wygłaszać sądy na nadal wrażliwy temat tabu, jakim jest aborcja. Zarówno jej przeciwnik jak i zwolennik. By w końcu wywiązała się rzeczowa dyskusja prowadząca do zmiany prawa, które nie tylko zadba o nienarodzone dziecko, ale także o matkę, która często z problemem pozostaje sama, bez wsparcia mężczyzny, bez wsparcia rodziny, bez alimentów i funduszy. Bo choć zmieniły się warunki i obyczaje, nadal aborcja pozostaje tematem ważnym, dzielącym społeczeństwo, a przede wszystkim staje się często kartą, hasłem podczas wyborów parlamentarnych.

I na koniec chciałabym życzyć naszemu społeczeństwu właśnie takich dyskusji – rzeczowych, popartych argumentami, a nie głośnymi, krzykliwymi hasłami, pod którymi nic się nie kryje. Bez propagandy, ale zgodnie z rzeczywistością.

Tytuł: Piekło kobiet
Autor: 
Tadeusz Boy-Żeleński
Ilość stron: 142
Wydawnictwo: 
Jirafa Roja
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję portalowi sztukater.pl
Jeśli chcesz zapoznać się z felietonami odwiedź stronę wolnelektury, skąd książkę możesz pobrać za darmo

 

Polecam Ci również najnowszy wpis dotyczący aborcji (z dnia 4 kwietnia 2016)

aborcja-zlo-konieczne

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • http://slowaczytane.wordpress.com Antyśka

    Mam ogromną ochotę przeczytać tę pozycję. Wiele dobrego usłyszałam, a i Twój tekst dokładnie przedstawił mi sprawę, o której jest mowa. Szkoda, że jest tak mało pozycji, które by uświadamiały społeczeństwo o pewnych sprawach, bez tego krzyku, bez tabu. Na spokojnie, z dobrymi argumentami.

    • http://okonakulture.wordpress.com palanee

      Szczególnie, że ten temat jest niezwykle istotny dla obu stron, a przerzucanie się krzykliwymi hasłami i pustymi argumentami nie rozwiązuje problemu, pozostawiając aborcję w cieniu…

    • http://slowaczytane.wordpress.com Antyśka

      Dokładnie tak. Dlatego jak już zaczynać dyskusje to z dobrymi argumentami.

  • http://zlazolza.blogspot.com/ Zła Zołza

    Temat rzeka, przypomniałam sobie film ,,Gdyby ściany mogły mówić” – polecam.
    Miałam okazję czytać podsumowanie badań na temat wiedzy młodzieży o antykoncepcji i seksie, niestety przeraziło mnie to co przeczytałam, dlatego też denerwuje mnie fakt, że aborcja to temat tabu, kłócą się i przekrzykują politycy i kościół, a edukacja seksualna wśród młodzieży leży i kwiczy.

    Pozdrawiam

  • http://affectueuses.wordpress.com/ MrsDalloway

    Cóż,zgadzam się z dotychczasowymi komentarzami oraz w dużym stopniu z tym co zawarłaś w poście. Po lekturę chętnie sięgnę.
    A ja myślę tak: nie ma jedynie słusznych poglądów. Należałoby postawić w tej i podobnych kwestiach na mądrość, na bogactwo różnych i możliwych punktów widzenia. Wybór to zawsze powinna być kwestia osobistych przemyśleń. W końcu to i tak ten, który dokonuje wyboru musi jego konsekwencje wziąć na siebie. Drażni mnie nasza polska hipokryzja. Zgadzam się zatem, że należałoby zacząć do uczenia, od profilaktyki, od wiedzy. Nie wierzę, że jakiejkolwiek kobiecie decyzja o aborcji jest ” na rękę”. Działania odgórne,a narzucone zawsze czynią więcej krzywdy niż dobrego.
    Mam duży kontakt z młodzieżą. Te nastoletnie dziewczyny naprawdę przejawiają coraz więcej zainteresowania seksualnością. To my dorośli wykreowaliśmy taki świat. Jesteśmy za to odpowiedzialni.
    Komu te rozgoryczone kobiety, nieświadome dziewczyny mają opowiedzieć o swoich planach, błędach, lękach.
    Za dużo gadamy, za mało robimy, my Polacy lubimy gadać:)

    • http://okonakulture.wordpress.com palanee

      I o możliwości wyboru pisze właśnie Żeleński. O tym, że to kobieta powinna zdecydować o aborcji, a nie politycy siedzący w swych gabinetach i nie widzący co się dzieje w prawdziwym świecie. A według tego, co pisał Boy było bardzo ciężko. Mnie to zdziwiło przede wszystkim to, że tak niewiele kobiet i czasopism kobiecych podejmowało dyskusję. W większości argumentami przerzucali się mężczyźni. A jeszcze bardziej zatrważające jest to, że osoby, które podejmowały decyzje o kształcie prawa, prywatnie miały inne zdanie, niż w gabinecie podczas obrad…

      W jednym z esejów, Żeleński przytacza list pewnej kobiety, która wspomina o tym, że tak naprawdę kobiety zostają z problemem same i nie mają do kogo zwrócić się z pomocą.

      Jeśli jesteś zainteresowana lekturą to możesz sięgnąć po darmowego ebooka na wolnych lekturach: http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pieklo-kobiet/

  • http://annybloog.wordpress.com annybloog

    Oj długo mogłabym pisać… Ale czas goni, i obowiązki czekają..Tak, niestety książka zachowuje aktualność, Mieliśmy seksuologię na poziomie światowym, przodowaliśmy w Dwudziestoleciu Międzywojennym, jednakże jej rozwój nie jest linearny…. Dzięki za przypomnienie tej pozycji.