Aborcja – zło konieczne

 Kwiecień 4, 2016

Najwięcej w temacie aborcji mają do powiedzenia osoby, których problem nie dotyczy. Mężczyźni tak przyzwyczajeni do podejmowania decyzji, po raz kolejny starają się mówić w imieniu kobiet. Szkoda tylko, że nie jest to głos wspierający większość.



Sama jestem matką. Od 1,5 roku. Nie wyobrażam sobie, abym była w stanie usunąć ciążę. Nie oznacza to jednak, że jestem przeciwna aborcji. Wręcz przeciwnie – jestem nawet za liberalizacją prawa. Bo wierzę, wróć…

Bo wiem, że rodzice taką decyzję podejmą w ostateczności. Bo wiem, że pomimo okrucieństwa eksponowanego w telewizji, ludzie kochają, czują i pragną szczęścia. Są jednak sytuacje, kiedy trzeba podjąć najważniejszą decyzję w życiu. Najważniejszą i najprawdopodobniej na zawsze pozostawiającą piętno.

Tak więc…

Co z kobietą, zamężną, która po raz szósty zachodzi w ciążę, bo nie stać jej na tabletki antykoncepcyjne. Ach tak, tabletki też nie są akceptowane przez Kościół. Dziecko ma wychowywać się, gdzie? Na ulicy? Czy matka ma je pobić, zabić, zakatować, utopić w pobliskim stawie, bo sama jest w depresji, nie ma pieniędzy na jedzenie. A mąż? Mąż siedzi pod sklepem i pije kolejną butelkę bąbelkowego napoju, dającego po czubie. Wróci do domu, znów mu się zachce. A kobieta? Jak się sprzeciwi, dostanie po raz kolejny po mordzie.

No tak, ale my o takich przypadkach nie mówimy.

Mówimy o przypadkach, gdy dziecko ma urodzić się bez mózgu. Jego pierwsze i ostatnie chwile po porodzie sprowadzają się do cichego, rozrywającego serce popiskiwania. I tak umrze, dobę po porodzie, częściej kilka minut po nim. Zdarzają się cuda i dziecko żyje kilka miesięcy. Jednak i tak odejdzie. W cierpieniach i łzach rodziców, którzy muszą oglądać taką śmierć.

Lub o matce, której stan zdrowia może gwałtowanie się pogorszyć. Tylko dlatego, że urodzi dziecko. Będzie niewidoma, wiecznie na lekach, otumaniona. Kto pomoże jej wychować dziecko? Mąż zapewne będzie pracował, nie wiesz jednak, czy przypadkiem nie zarabia minimalnej krajowej i nie stać go na wynajęcie opiekunki/pielęgniarki. Dziecko dostanie miłość. Być może. Ale równie dobrze może być znienawidzone do końca życia. Bo to właśnie przez nie, matka straciła resztkę zdrowia, która pozwalałaby jej czerpać radość z macierzyństwa.

Co z kobietą, samotnie wychowującą dzieci, już dwójkę, która zostaje zgwałcona w parku? Każdy dzień to traumatyczne wspomnienie tamtego dnia. Czy ona tego chciała? Czy ona pragnęła tego dziecka?

No tak, każdy niesie swój krzyż.

Przecież ksiądz z pobliskiej parafii, przyjdzie, pobuja, utuli. Zapłaci rachunki, pomoże w codziennych pracach. Nie? To może Pan z biura poselskiego, mieszczącego się w sąsiedztwie bloku, w którym mieszka kobieta? Przez kilka godzin dziennie będzie prowadził rehabilitację, a co najważniejsze pozwoli rodzicom wykaraskać się z kłopotów finansowych.

No tak, ale teraz mamy program 500+

Z pewnością pozwoli on przetrwać rodzinie z chorym dzieckiem, które przejdzie miliony operacji, tylko po to by kilka miesięcy po urodzeniu, wydało swój ostatni oddech? Z pewnością 500+ pozwoli pozbierać się matce i ojcu po starcie dziecka, które nigdy nie zazna szczęśliwego dzieciństwa. W końcu 500+ to inwestycja w przyszłość. Bo nasze dzieci, mają nas utrzymać na starość. Ale zaraz, zaraz, dzieckiem nieuleczalnie chorym już do starości zajmą się rodzice. Bo takie dziecko nigdy nie będzie w stanie pójść do pracy.

No tak, bo kobiety rzucają się na aborcję niczym królik na marchewkę

Przecież aborcja to świetny środek antykoncepcyjny nie pozostawiający po sobie żadnego śladu. Zabieg jest przyjemny, a kobieta nie czuje żadnych emocji. Przecież wszystkie kobiety, które dowiedzą się, że ich ciąża jest zagrożona bądź też same mogą nieodwracalnie utracić zdrowie, z marszu idą do Pana Doktora i każą mu przeprowadzić aborcję (patrz historia Agaty Mróz). Bo kochają zabijać, a nie tworzyć życie. Bo decyzję podejmują w ciągu jednej chwili. Bo nie pragnęłyby znaleźć się w gronie szczęśliwych kobiet, które mogą cieszyć się macierzyństwem od pierwszego USG.

No tak, bo kobiety to nie-ludzie i nie potrafią decydować o własnym ciele

Przecież każda z nas nie jest świadoma podejmowanych decyzji. Przecież potrzebujemy konkretnego prawa, które powstrzymałoby nasze mordercze zakusy. Przecież jeśli poważnie traktuję naukę kościoła, to z pewnością korzystam z obecnego prawa aborcyjnego. A gdyby było, nie daj Bóg, rozszerzone, to lekarz witałby mnie co roku z rozpostartymi ramionami. Przecież nie czytam przykazań i nie słucham kazań. W tej kwestii, pomimo wyraźnego stanowiska kościoła, potrzebuję dodatkowego prawa. Bo tak.

Bo ludzie, tfu, kobiety, to głupie owieczki, którym trzeba stawiać na każdym kroku drogowskazy.

No tak, gdy kobieta w czasie ciąży dowie się, że jej dziecko jest chore, od razu umówi zabieg.

Bo przecież rodzice nie potrzebują się przygotować przez te kilka miesięcy do nowej sytuacji. Bo nie potrzebują dowiedzieć się o leczeniu, rehabilitacji czy lekach. Nie muszą zmienić mieszkania, domu czy pracy. Nie muszą nic ustalić, bo przecież wykonają badania prenatalne i na pewno zdecydują się usunąć ciążę. Przecież to rzeźnicy, którzy chcą uśmiercić swoje nienarodzone dziecko. Bo rodzice nie chcą przeprowadzić operacji jeszcze w łonie matki, by to dziecko po porodzie mogło cieszyć się normalnością.

Oni chcą jak najgorzej.

Ona chce jak najgorzej.

Każdemu polecam lekturę zbioru felietonów „Piekło kobiet” Tadeusza Boy’a-Żeleńskiego, za którym mogę powtórzyć słowa, że aborcja to zło, ale konieczne.

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • http://ksiazkimojejsiostry.blox.pl Grendella

    Brawo!

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dzięki! 🙂

    • Izabela Maksymowicz

      Najczęściej o traumie mowią co, ktorzy:
      1. Nie mają za sobą doświadczenia aborcyjnego
      2. Mają za sobą doświadczenie aborcyjnego w polskim podziemiu aborcyjnym,,czyli wykonują zabieg nielegalnie w świetle polskiego prawa, a lekarz lub osoba dostarczająca leki dali odczuć swoje stanowisko w tej sprawie
      3. Musieli w krótkim czasie zorganizować pieniądze, których nie mieli i czuli strach, że nie zdążą
      4. Oczekiwali prawidłowej fizjologiczne ciąży
      5. Spotkali się z przypadkiem, w którym lekarz przedkładal nad ich uczucia swoje
      6. Nigdy nie rozważali aborcji jako procedury, która mogłaby ich dotyczyć.
      Przypadki można mnożyć, the point is aborcja określana medialnie jako decyzja TRAUMATYCZNA czy ZŁO KONIECZNE niesie ze sobą konieczny ładunek emocjonalny do podzwigniecia przez osobę, ;której dotyczy osobiście. I tu wchodzimy na teren, gdzie występują osoby traktujące ja nieodeologicznie, jako jedną z dostępnych procedur medycznych o wyższym stopniu skomplikowania, jeśli chodzi o papierologię, zaś niższym, jeśli chodzi o mechanikę, i dla których decyzja o aborcji jest w jakiś sposób trudna (jak wiele długofalowych decyzji) i ociazana pewnym dyskomfortem psychicznym, ale daleka od TRAUMY i poczucia łamania tabu, jakie jest rzeczywiście w Polsce, a które powoduje a) moralizatorstwo obecne w przestrzeni publicznej b) penalizscja samej procedury.
      Odczuć związanych z aborcja jest mnóstwo i są tak różne, jak kobiety na nią się decydujące.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dziękuję za Twój głos – zgadzam się, mnóstwo jest przypadków, mnóstwo jest punktów widzenia i postrzegania aborcji. Uważam jednak, że nie da się oddzielić aborcji (jak i innych kontrwersyjnych tematów: eutanazja czy klonowanie) od emocji czy samego moralizatorstwa. Nie jest to złe, gdyż to właśnie moralność i etyka czynią z nas ludzi (i nie mówię tu w kontekście religii, tylko ujęciu ogólnym). Ważne, aby człowiek w pewnych kwestiach miał wybór. Inna sprawa, że ciągłe dyskusje o aborcji i ciągłe oskarżenia o „morderstwo” sprawia, że trauma staje się większa, a kobieta, choć wie, że podejmuje w tym momencie jedyną i najlepszą decyzję, to ma wieczne poczucie winy.

      Czy to zło konieczne, na które musiał się zdecydować czy po prostu zwykły zabieg, czy też „morderstwo”. Są potrzebne zarówno głosy z jednej jak i drugiej strony barykady. Najważniejsze, by wysłuchać argumentów każdej strony i dojść do porozumienia. I szkoda, że właśnie ten wypracowany kompromis (który jest absolutnym minimum) ktoś chce zniszczyć.

    • Izabela Maksymowicz

      Wyrażę opinie, że obecny „kompromis” nie spełnia nawet przesłanek minimum, jeśli jest taka potrzeba, służę argumentacją 😉

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      To już niestety inna kwestia, ale patrząc na to się dzieje wokół tego „minimum minimum” to aż włos się jeży na głowie. Rozumiem, że też jesteś zwolenniczką liberalizacji ustawy?

    • Izabela Maksymowicz

      Tak. Państwa zachodniej Europy z wyjątkiem kilku wypracował kompromis i wsparcie systemowe dzietności, mamy skąd brać przykłady implementacji prawnej o na czym analizować skutki. Zamiast tego idziemy w emocje i prywate.
      Pozwolę sobie dla przekonanych o słuszności dotychczasowych rozwiązań wkleić kilka argumentów z dyskusji w innym miejscu.
      Szanuję wybór pro-life w zakresie Twojego życia, ale spójrz na to w ten sposób, że Twoja niezgoda na zaostrzenie ustawy zmusza mnie do zejścia do podziemia aborcyjnego w sytuacji, w której dotychczasowa ustawa położyła się i kwiczy:
      – aborcja wskutek czynu karalnego ma cezure 12 tyg., praktycznie nie jest wykazywana w statystyce oficjalnych aborcji. Dlaczego? 12 tygodni to technicznie za krótki okres, by przeprowadzić sprawę gwałtu przez procedury urzędowe, a polskie organizacje kobiece alarmują, że nadal niekonsensualny akt seksualny ze znanym sprawcą (partner, były partner, znakomy) nie spełnia wg reprezentantów prawa znamion gwałtu. Przepis jest nieskuteczny. Do tego polecam dzisiejszy artykuł: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/934216,gwalt-sprawca-uciekl-alimenty-tez-aborcja.html
      2. Aborcja ciąży zagrażającej zdrowiu i życiu matki NIE MA CEZURY. o tym się nie mówi. W tym zakresie ustawa jest teoretycznie bardzo liberalna i nie brzmi to za bardzo pro-life. Wiec medialnie udaje się, że to pewnie „mniej więcej połowa ciąży”.
      Problem zaczyna się w tym miejscu: w Polsce zdrowie psychiczne kobiety nie należy do ogółu jej dobrostanu zdrowotnego, że tak to ujmę, wiec wskazania, że ciąża i poród negatywnie wpłyną na zdrowie psychiczne ciężarnej, w ogóle nie są brane pod uwagę. W mojej opinii jest to ogromne nadużycie i pokazuje, że temat skandalicznej kondycji zdrowia psychicznego w Polsce od lat jest zamiatany pod dywan. Brak wsparcia psychologicznego po poronieniach ciąż chcianych to znakomicie potwierdza. Większość krajów o liberalniejszych przepisach ahorcyjnych dba o dobrostan psychiczny swoich obywateli. W mojej opinii to ważna przesłanka, by uszczegolowic ten zakres ustawy, bo moje urodzone dzieci mają prawo do posiadania zdrowej psychicznie matki. Drugi problem – kejs Alicji Tysiąc pokazuje, że trwaly uszczerbek na zdrowiu jest „uznaniowy”, tj. Lekarz odmówił jej aborcji w swoim przekonaniu kierując się różnicami o „wzglednosci” i „bezwzglednosci” uszczerbku, a ustawa i przepisy w swej konstrukcji uniemożliwiły skuteczne odwołanie się od opinii. Efekt jaki jest widzieliśmy, mam nadzieje, ze pro-life dorzuca się silnie niedowidzącej do zbiórek na czynsz i leczenie.
      3. Aborcja z tytułu wady rozwojowej płodu – tu osobiście nie mam zastrzeżeń poza tymi, że lekarze uniemożliwiają swoją postawą skuteczne odwołanie – tu kejs Chazana, tj. przeciąganie procedury papierologią i przekroczenie cezury 22tc, wymuszanie na podwładnych nieprzeprowadzania procedur z pakietu świadczeń NFZ mimo podpisanej umowy na pełen zakres świadczeń, niewskazywanie lekarza w przypadku odmowy. To niedopuszczalne.
      4. Na początku wprowadzenia ustawy regulującej warunki dopuszczalności przerywania ciąży BYŁ zapis o warunkach ekonomicznych, pojawił się w 1995. Został uchylony w 1996 przez Zolla jako ztcp niezgodny z tzw Mała Konstytucja. Historia historia, problem gorzej sytuowanych kobiet został przehandlowany w zamian za poparcie KK dla działań rządu. Organizacje kobiece podnoszą od lat, że zakazy ustawowe dotykają NAJBIEDNIEJSZE KOBIETY. Te lepiej sytuowane i niewykluczone społecznie oraz doedukowane mniej ryzykują życiem i zdrowiem. Jeśli prawo ma służyć obywatelom, a nie utrudniać ich życia, kejs trudnej sytuacji ekonomicznej jest wazna przesłanką za liberalizacją. Liczba dotychczas posiadanych dzieci również mogłaby mieć znaczenie, bo statystyki pokazują znaczne obniżenie stopy życiowej przy pojawieniu się 3 dziecka w rodzinie.
      Oczywiście nie zamierzam Cię na sile przekonywać kto ma rację w zakresie postawy moralnej, bo to jest nierozstrzygalne, jednak widzę kluczowe różnicę: obywatelska postawa pro-choice nie ogranicza obywatelom o innej opinii prawa wyboru, a postawa pro-life rozumiana w powyższym zakresie niestety tak. A to kluczowa różnica.
      Nota bene organizacje pro-life nie uważają postawy dopuszczającej przerywanie ciąży w jakimkolwiek przypadku za pro-life, ale to już temat na inna rozmowę.

      Osobiście uważam, że nowy kompromis jest do wypracowania, a Polki korzystając z LEGALNYCH usług przerywania ciąży za granicami kraju pokazują, że zachodnie prawodawstwo pełniej odpowiada ich potrzebom niż obowiązujące w kraju.
      Od osób pro-life oczekuję wspierania oddolnego inicjatyw pomagających podjęcie kobietom decyzji o urodzeniu, a przede wszystkim aktywnej zmiany dyskursu towarzyszącego trudnym decyzjom kobiet (decyzja donoszenia i oddania do adopcji może być trudniejsza niż decyzja o przerwaniu ciąży, na co ma wpływ ostracyzm społeczny i wartościowanie moralne otoczenia w temacie kobiety podejmującej taka decyzje).

  • http://hugekultura.blogspot.com/ Aga CM

    Tak. Często jest właśnie tak jak piszesz – najwięcej w danym temacie mają do powiedzenia Ci, których problem ten nie dotyczy…

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      I to chyba najbardziej boli. Bo w tej kwestii powinni wypowiadać się przede wszystkim rodzice, nie tylko kobiety. I osoby, które bezpośrednio zetknęły się z taką tragedią.

  • http://random-witch.tumblr.com random-witch

    Zgadzam się z Tobą. To nie jest tak, że jakakolwiek kobieta na świecie CHCE przeprowadzić aborcję, przechodzić przez ten koszmar – bez względu na to, jakimi pobudkami się kieruje – ten zabieg to nie jakieś SPA! Jedyne co kobiety CHCĄ to prawo do możliwości podjęcia własnej decyzji w tej sprawie. Jedna z kobiet w mojej rodzinie, głęboko wierząca, zaszła w czasie połogu w kolejną ciążę, niestety pozamaciczną, trafiła do szpitala i jedynym zabiegiem ratującym jej życie było usunięcie części jajowodu wraz z ciążą. Nie potrafię sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby przepisy antyaborcyjne działały już wtedy, co stałoby się z nią i z jej kilkumiesięczną córeczką… 🙁

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Bardzo trafnie to ujęłaś – to nie spa, to koszmar, który jest ostatecznością. I jednocześnie współczuję, że Twoja rodzina musiała przez to przechodzić. I na całe „szczęście” (piszę w cudzosłowiu, bo to niestety traumatyczne przeżycie) dobrze, że lekarze nie zwlekali, jak to bywa w niektórych przypadkach i kobiety po 3 miesiącach zostaja postawione przed faktem dokonanym, bez możliwości jakiegokolwiek już manewru. Takie historie tylko pokazują, że gdyby PIS zdecydował się na przyjęcie tego projektu obywatelskiego, zacznie się w Polsce era średniowiecza, w której kobieta zostaje sprowadzona do roli inkubatora.

  • http://korcimnieczytanie.blogspot.com/ Kornelia Pikulik-Czyż

    Święta racja. Decyzje rządzących strasznie mnie wkurzają. Nie wyobrażam sobie, że musiałabym urodzić dziecko ze świadomością, że przeżyje ono tylko godzinę. Nie wyobrażam sobie takiej ciąży, która przecież powinna być czasem radosnego oczekiwania, oczywiście niepozbawionego niepokoju, ale jednak pełnego nadziei.
    Przeraża mnie fakt, że nie mamy wyboru, że na siłę nam się coś próbuje wmówić, jakbyśmy były głupimi babami… Dobrze, że poruszasz ten temat. Brawo!

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dziękuję. Niestety, właśnie jedną z najbardziej bolesnych rzeczy jest fakt, że uważa się, iż kobiety nie potrafią samodzielnie myśleć. I dać im tylko odpowiednie narzędzie, a masowo zaczną go używać.

  • http://www.plnkwnc.wordpress.com/ Paulina

    Bardzo mądrze napisane. Podpisuję się obiema rękami pod Twoimi słowami.
    A do felietonów, które polecasz, zajrzę.

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dziękuję i jednocześnie cieszę się, że jednak wiele osób popiera to samo stanowisko (możliwość dokonania wyboru). I oczywiście zachęcam gorąco do przeczytania felietonów, tym bardziej, że są dostępne za darmo na portalu wolnelektury.pl (https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pieklo-kobiet/)

%d bloggers like this: