Podaruj Jankowi muzykę na święta – czyli „Janko Muzykant” Sienkiewicza

 Listopad 19, 2016

Cieszę się, że tydzień z Sienkiewiczem zaczynam od tej właśnie noweli.

Jest krótka, ale ma w sobie potężną moc. „Janko muzykant” mieści się ledwie na 5 stronach, a po skończeniu lektury opowiadania, czułam się przygnieciona jego ciężarem. Nowela na ledwie kilka minut, a po skończeniu, człowiek pochyla się jeszcze długo nad tym, co właśnie przeczytał.


5

A przecież pamiętam, jak w szkole nic a nic nie kochałam Sienkiewicza. Znaczy polubiłam się z „W pustyni i w puszczy” (notabene muszę powrócić do tej powieści!), ale gdy tylko na horyzoncie pojawili się „Krzyżacy”, równie szybko skończyła się moja fascynacja. I tak to już zostało. Zupełnie nie pamiętam żadnych sienkiewiczowskich nowel (choć przecież musiałam czytać „Latarnika”!) – choć jest to problem nie tylko naszego noblisty.

Jednak przerażające jest co innego.

Na początku napisałam, że lektura „Janka Muzykanta” zajmuje kilka minut. Niech nawet uczeń czyta nowelę kilkanaście minut ze względu na trudniejszy język czy też świadomość tego, że pani z polskiego może wypytywać o szczegóły, więc i trzeba wtedy jak najwięcej zapamiętać. Przerażające było odkrycie jak wiele streszczeń „Janka Muzykanta” można znaleźć w Internecie! Nie przypuszczałam, że nawet tak krótkie utwory potrzebują swoistego skrócenia.

Dzisiejszy wpis nie jest recenzją, nie jest interpretacją utworu Sienkiewicza, na pewno nie będzie jego streszczeniem. Jest natomiast zbiorem „impresji”, które wywołała u mnie lektura noweli. Tylko tyle i aż tyle. Zaznaczę od razu, że zdradzam kilka ważnych szczegółów, gdyż trudno pisać o tak krótkim utworze, nie pisząc zbyt wiele (if you know what I mean)

Nie wiem czemu, miałam zakodowane w głowie (choć przecież nigdy go nie czytałam), że „Janko Muzykant” kończy się szczęśliwie. Dla mnie więc lektura noweli była podwójnym szokiem. Najpierw mocne zakończenie, a później zaskoczenie, że to jest naprawdę dobre.  Było smutno, było przygnębiająco, a przede wszystkim dawało do myślenia.

Janko Marzyciel

 Każdy z nas marzy, prawda? Kolekcjonujemy marzenia jak wspomnienia, układając je na magicznych półeczkach z nadzieją, że kiedyś uda się je zrealizować. I nawet jeśli wiemy, że nie polecimy w kosmos, to fajnie żyć z taką świadomością. W końcu może się tak poszczęści jak Howardowi z „Teorii wielkiego podrywu”? Kto wie. Niektórzy jednak nie marzą o kosmosie, wyjeździe do egzotycznego kraju czy superszybkim samochodzie. Niektórzy, szczególnie dzieci, marzą na przykład o jedynej lalce, do której będą mogły się przytulić. Albo o nowej kurtce, aby nie wstydzić się pójść do szkoły. Niektórzy marzą, by móc w końcu zagrać z kolegami w piłkę. A jeszcze inni, jak nasz Janek z nowelki, marzą o… muzyce.

 

Widzi ją wszędzie. Słyszy ją wszędzie. Muzyka sprawia, że myślami przenosi się w świat dźwięków. Nic wtedy się nie liczy. Słyszy ją wśród szumu drzew, wśród hulającego wiatru, słyszą ją ze stawu od kumkających żab. Dla niego niemal wszystkie dźwięki, szczególnie natury, układają się w piękną linię melodyczną. Mieszka z matką, ma ledwie 10 lat, jest chudziutki, wątły, a przede wszystkim biedny. Nie stać go na żaden instrument, a to właśnie muzyka zagrana czy zaśpiewana przez człowieka wywołuje w nim najwięcej emocji.

O czym dokładnie marzy Janko?

O skrzypcach. Tylko i aż tyle. Pewien służący u Państwa ze wsi posiada obiekt jego pożądania. Gdy tylko może, idzie słuchać muzyki, by rozpływać się przy dźwiękach skrzypiec. Robi to po kryjomu, bo biedniejsza część wsi uważa chłopca za dziwaka, a może nawet odmieńca. Nic to, że chłopak ma naturalny talent. Nic to, że ma ledwie 10 lat i marzy.

Gdy jednak nadarza się okazja, by dotknąć skrzypiec, zostaje przyłapany przez jednego z mieszkańców domu… I tak kończy się sen Janka o skrzypcach. Kończy się sen o muzyce. Kończą się marzenia. Tyle że los dla Janka był jeszcze bardziej okrutny.

Do domu, gdzie znajdowały się skrzypce, wrócili w końcu Państwo z Włoch, zachwycając się utalentowaną, włoską młodzieżą, którą w ich mniemaniu należy popierać.

Kto jednak usłyszał o Janku? Kto go poparł? A miał ledwie 10 lat…

Święta za pasem

 Być może zabrzmi to dość banalnie, ale „Janko Muzykant” to doskonałe przedświąteczne opowiadanie. Pomyśl teraz o kimś, kto być może potrzebuje takiej drobnej pomocy w realizacji marzeń. Czasem wystarczy tylko zauważyć. Czasem pokazać drogę. Innym razem wspomóc. Jest tyle wspaniałych akcji jak choćby „Szlachetna paczka”, dzięki której można dotrzeć do wielu dzieci czy całych rodzin, które marzą. O  zwyczajnych rzeczach jak i tych bardziej niezwykłych.

Parafrazując znane hasło (też fundacji) – podaruj dzieciom marzenia. I te drobne. I te większe. Rozwiń ich talent lub razem z nim go odkryj. Daj promyk nadziei, że coś w ich życiu może się zmienić.

A na koniec dodam, że przeczytajcie „Janka Muzykanta” czy może bardziej Janka Marzyciela. Niech i u Was wywoła wiele emocji. Być może komuś pomożecie. Dziecku sąsiadów? Dziecku z przedszkola, które chodzi z Twoją pociechą do jednej grupy? A może zupełnie obcej osobie.

Tym akcentem rozpoczynamy nowy tematyczny tydzień z naszym noblistą.

Jeśli chcecie przeczytać nowelę „Janko Muzykant” nie musicie wcale biec do biblioteki czy księgarni. Wystarczy zajrzeć na wolne lektury!

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter


Wpis powstał w ramach tygodnia z tematem: Sienkiewiczsienkiewicz-grafika-tematyczna


%d bloggers like this: