Manet Śnaidanie na trawie

Wstydź się Manet! Czyli nagość nagości nierówna

 Wrzesień 7, 2016

Czym różni się naga Wenus od nagiej współczesnej kobiety sportretowanej przez malarza? Niczym. I tu piersi, i tam piersi. I tam kobiece łono, i tu. A jednak gdy jedno dzieło zdobywa uznanie jury, drugie zostaje odrzucone i ląduje w Salonie Potępionych, wyśmiewane i wyszydzane. Przez publiczność, krytyków i jury. Bowiem w „Śniadaniu na trawie” znalazła się kobieta. Naga! I na dodatek wśród ubranych mężczyzn.


2

Edouard Manet być może nie spodziewał się tak dużej krytyki, gdyż wraz z innymi artystami odwołał się od decyzji jury, która przyjmowała prace na cykliczny i kultowy już Salon Paryski. Jednak po petycji malarzy interweniował sam Napoleon i w ten sposób wszystkie odrzucone prace zostały umieszczone na wystawie zwanej Salonem Odrzuconych. Dekret Napoleona 😉

Śniadanie na trawie - Manet

To właśnie wtedy, w 1863 roku, po raz pierwszy otworzono wystawę „niechcianych”. I choć intencje były dobre, wielu przychodziło oglądać obrazy tylko i wyłącznie, by je… wyśmiać. By mieć o czym rozmawiać przy kawce i ciasteczku. Krytycy nie pozostawili na artystach suchej nitki, choć oczywiście i tu trafiały się czarne owce, którym spodobały się obrazy zgromadzone w Salonie Odrzuconych. Natomiast sam Manet mógł nazwać się szczęśliwcem, a nawet wybrańcem, gdyż to właśnie jego dzieło budziło największe zainteresowanie. Co prawda, nie przełożyło się to na zwiększoną ilość pochlebnych recenzji, lecz jakby powiedziały niektóre celebrytki: nieważne co, ważne by mówili.

Nim jednak bliżej przyjrzymy się „Śniadaniu na trawie”, warto wspomnieć, jaki obraz odniósł sukces w Salonie Paryskim. W tym pamiętnym roku 1863, największym powodzeniem cieszyło się dzieło Alexandre’a Cabanela „Narodziny Wenus”, które obecnie jest symbolem kiczu. A przecież i tu jest naga kobieta w pozie i z miną bardziej dwuznaczną niż u Manet. Ba! Tu nawet nagie amorki latają! A jednak „Narodziny Wenus” nie wywołało zgorszenia. Wręcz przeciwnie – zachwyt wszystkich. W końcu nagość została usprawiedliwiona mitologią.

Narodziny Wenus - Cabanel - Salon Paryski
Narodziny Wenus – Cabanel

Manet – obrazoburca

„Śniadanie na trawie” Maneta nie miało nic wspólnego z religijnymi wierzeniami i mitami. Co więcej, przedstawiało ówczesnych Paryżan. I bynajmniej nie dlatego, że do obrazu pozowała rodzina malarza (i ulubiona modelka Maneta), ale przede wszystkim dlatego, że „akcja” została osadzona najprawdopodobniej w paryskim lasku bulońskim znanym z nie do końca akceptowanych zachowań seksualnych. O współczesności obrazu świadczyły również ubrania mężczyzn, bądź co bądź, przyszłego szwagra malarza jak i brata.

Jednak to nie miejsce, i nie mężczyźni wzbudzili kontrowersje, a naga kobieta, patrząca prosto w oczy oglądającego. Naga, nieupiększona, i niewygładzona. Z fałdkami tu i ówdzie. Utożsamiana z kurtyzanami. A do tego Ci ubrani mężczyźni siedzący obok niej. Czyżby malarz zachęcał do prostytucji? Bardziej niż sama tematyka jest tu ważniejsza sama gra malarza z widzem. Manet, pomimo dużego kunsztu i opanowania technik malarskich, świadomie zrezygnował z perspektywy powietrznej (innymi słowy, odpowiedniego rozkładu barw i tonów, nadających głębię). Kobieta stojąca na dalszym planie wydaje się zbyt duża w stosunku do postaci pierwszoplanowych. Obraz jest płaski, a oglądający nie ma poczucia głębi i przestrzeni. Za to m.in. oberwał Manet. Ponadto „Śniadanie na trawie” wcale nie ma oryginalnego motywu przewodniego. Manet nawiązywał do mistrzów renesansu m.in. Rafaela i jego „Sądu Parysa”. Poza trzech pierwszoplanowych postaci jest niemal identyczna jak w pierwowzorze.

Sąd Parysa - Rafael - inspiracja dla Manet i Śniadanie na trawie
Sąd Parysa – Rafael – inspiracja dla Manet i Śniadania na trawie

Do tego weźmy brak tematu przewodniego i skupienie się na ówczesnym społeczeństwie. Nie na mitologii, nie na sielskich krajobrazach, nie na akademickim przedstawieniu postaci człowieka. Wszystko to sprawiło, że choć Manet niezwykle oryginalny jak na swe czasy, został wykpiony i odrzucony przez krytykę.

Ja jednak zachwycam się kolorami i kontrastami. Pomiędzy bielą ciała nagiej kobiety, a zakrytymi ciemnymi ubraniami mężczyznami. Zachwycam się światłem, tak nietypowym, a jednak pięknie rozłożonym. I choć naga kobieta nie robi wrażenia na współczesnym oglądającym, to sam obraz jak najbardziej.

A Ty co myślisz o obrazie „Śniadanie na trawie”?

 

Wpis powstał w ramach tygodnia z tematem:
Paryz-grafika

 

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • http://mozaika-literacka.blogspot.com/ Miłka Kołakowska

    A to mnie zaskoczyłaś tym dekretem Napoleona. Dał ewidentnie szansę tym, których inni nie chcieli oglądać. Szkoda, że pomysł dał pożywkę dla szyderców, ale jak widać, Manet na tym skorzystał. Mi obraz naprawdę się podoba, podziwiam różnorodność kolorów, jakie z niego biją. Pozdrawiam! 🙂

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Cieszę się, że obraz Ci się podoba. Bo mi też 🙂 Mam nadzieję, że będę kiedyś miała szansę zobaczyć go na żywo.

%d bloggers like this: