Zamień dres na garnitur i uratuj świat – „Kingsman: Tajne służby”

  9 czerwca, 2015

 

Gdy byłam dziecięciem i czytałam po raz pierwszy „W 80 dni dookoła świata” zafascynowało mnie podejście do życia prezentowane przez Fileasa Fogga. Oczywiście, ja nie nadaję się do życia pod linijkę, perfekcyjnego pod każdym względem. Nie ma dla mnie większego znaczenia, czy na sukience pojawi się jedno niewielkie zagniecenie, a fryzura zostanie rozdmuchana na wietrze. Fogg miał perfekcyjne życie zaplanowane co do minuty. Zawsze nienagannie ubrany, zawsze na czas, zawsze doskonale się prezentujący. Bohater jest doskonałym przykładem naszego wyobrażenia o Anglikach z arystokratycznymi korzeniami. O angielskich dżentelmenach.


2

Fileas Fogg nie ratował świata. On jedynie postanowił go okrążyć. Zadanie to nie miało wpływu na dalsze losy świata i jego mieszkańców. Co innego Bond. James Bond. Agent na usługach Królewskiej Mości. Nigdy nie lubiłam tej serii filmów, trzeba jednak przyznać, że brytyjski zabijaka musiał zawsze świetnie się prezentować i dysponować najlepszymi gadżetami niedostępnymi dla przeciętnego obywatela.

Jeśli szpieg to James Bond. Trudno o inne skojarzenia, gdy marka brytyjskiego agenta stała się rozpoznawalna na całym świecie. „Kingsman. Tajne służby” korzysta z tego wizerunku pełnymi garściami. Aby być szpiegiem, musisz mieć idealnie skrojony garnitur. Szyty na miarę. W krawieckiej pracowni. Do tego buty ze specjalnym wkładem. I gadżety, idealnie wpasowane w garnitur.

To zresztą właśnie krawiecka pracownia okazuje się miejscem, dzięki któremu można dotrzeć głębiej – do serca angielskich tajnych służb. Garnitur staje się nie tylko atrybutem dżentelmena, ale także stanowi rodzaj współczesnej zbroi. Możesz pozostać nieudacznikiem w dresie lub założyć garnitur i poczuć pewność siebie. Jeśli zdecydujecie się obejrzeć film, zobaczycie dwie sceny (na początku i na koniec), w których twórcy postanowili na starcie się dwóch światów: garnituru z dresem.

A poza tym, drogie czytelniczki, czyż mężczyzna w garniturze nie jest po prostu sexy?

kingsman-2

Aby być szpiegiem, musisz mieć idealnie skrojony garnitur. Przekonał się się o tym główny bohater, Eggsy (Taron Egerton), popychany przez ojczyma, wpadający w tarapaty, wychowany bez ojca, który zginął podczas służby. Jednocześnie, Eggsy to zdolny chłopak, który zaczął zaprzepaszczać własne szanse. I nagle otrzymuje kolejną. Tym razem ma porzucić swoje codzienne wdzianko na rzecz wyrafinowanych misji. Nim jednak to nastąpi, musi przejść szkolenie i oczywiście inicjację w postaci dobrania garnituru. Dopiero wtedy będzie mógł stać się agentem należącym do Kingsman. Czy mu się uda? Odpowiedź nie jest wcale oczywista, choć sama fabuła bazuje na oklepanych scenariuszach filmów akcji.

Dlatego też mamy nieudacznika, który może stać się wybranym. Ciężkie szkolenie, które ma uczynić z niego prawdziwego wojownika. I oczywiście starcie dobra ze złem, od wyniku którego zależą dalsze losy świata. Reżyser Matthew Vaughn postanowił jednak nie trzymać się sztywno konwencji, co pozwoliło mu stworzyć wyjątkowo lekki film przepełniony humorem. Dlatego też czarnym charakterem jest Valentine (Samuel L. Jackson), mężczyzna przypominający rapera, zafascynowanego nowymi technologiami, który nie wie, co począć z pieniędzmi. Postanawia więc uratować świat, jednak na swój, szaleńczy sposób. Vaughn śmieje się więc z filmów szpiegowskich i technologii, która zawładnęła naszym życiem. Śmieje się ze schematów, ale robi to z wdziękiem.

Oprócz starych wyjadaczy jak Colin Firth, Samuel L. Jackson czy Michael Caine, do obsady zaproszono Tarona Egertona, młodego chłopaka, dla którego to jeden z pierwszych dużych filmów. I co tu dużo mówić – gra bardzo dobrze. Sprawdza się zarówno jako luźny chłopak w dresie popadający w tarapaty jak i dżentelmen w garniturze, którzy ma zachowywać się z klasą. A poza tym… ma zadatki na współczesnego amanata podbijającego niewieście serca. Na ekranie pojawia się również Sofia Boutella, utytułowana, europejska tancerka, która tym razem gra czarny charakter. Swe taneczne umiejętności wykorzystuje do walki, ale zamiast nóg wykorzystuje… protezy.

„Kingsman. Tajne służby” to lekka propozycja na letni wieczór. Ma być zabawnie. I jest. Ma być dynamicznie. I jest, choć w niektórych momentach tempo lekko spada. Przeszkadzać mogą efekty specjalne i ujęcia scen walk, które z lekka rozpraszają. Jednak to wszystko gdzieś blaknie, bo na filmie bawisz się dobrze. A na sam koniec zdajesz sobie sprawę, że tylko mężczyzna w garniturze może uratować świat. I podbić „serce” pięknej księżniczki.

Tytuł: Kingsman: Tajne służby
Rok: 2015
Gatunek: akcja, komedia

 



%d bloggers like this: