Tatiana Pancewicz i jej „Role Models”

  14 września, 2014

Jeszcze tylko dziś i jutro możecie oglądać zdjęcia Tatiany Pancewicz w galerii Shopiq we Wrocławiu w ramach festiwalu TIFF Festival. Naprawdę warto, podobnie jak warto śledzić kolejne poczynania młodej artystki.

A poniżej znajdziecie krótki wywiad z Tatianą, który udało mi się przeprowadzić tuż po wernisażu.


1

Paulina Mikołajczyk: Jak długo interesujesz się fotografią?

Tatiana Pancewicz: Zdjęcia zaczęłam robić już w gimnazjum. Wtedy też dostałam mój pierwszy aparat od mojego ojca. Był to Zenit.

PM: Pamiętasz swoje pierwsze zdjęcie? Na co wykorzystałaś pierwszą kliszę?

TP: Myślę, że były to zdjęcia mojej rodziny – mamy, taty. Zdjęcia naszych wspólnych sytuacji w domu.

PM: Jak z czekaniem na efekt końcowy zdjęcia? Teraz większość z nas widzi ujęcie od razu, włączając podgląd na aparacie. Kliszę trzeba jednak wywołać, a efekt może być daleki od oczekiwanego.

TP: Tak naprawdę nigdy nie porzuciłam robienia zdjęć analogowo. Robię je do tej pory. Zawsze jest ten moment ekscytacji, kiedy oddaję kliszę do zeskanowania i nie wiem, co znajduje się na poszczególnych klatkach. Więc jest to na swój sposób ekscytujące, ale i sprawdzające umiejętności, jako że adaptacja do panujących warunków oraz chęć uchwycenia danej chwili jest bardzo ważna. A przy fotografii analogowej nie wiemy nic do czasu wywołania filmu.

PM: Na TIFF Festival zaprezentowałaś cykl „Role Models”, który jest bardzo charakterystyczny. Dlaczego skupiłaś się na oczach modelek, a nie na innych elementach ludzkiego ciała, które mogą być bardziej niedoskonałe?

TP: Za pomocą oczu łatwiej mi było pokazać brak dystansu ludzi do własnego wizerunku. Najczęściej, zdjęcia, na których przymykamy oczy, to zdjęcia, które odrzucamy i nie wkładamy do albumu. Oczy są takim punktem, który skupia naszą uwagę. Dzięki oczom mogłam przedstawić właśnie ten dystans modelek do własnego wizerunku.

PM: Skąd pomysł na cykl?

TP: Przez to że sama zajmuję się fotografią modową, zdjęciami z modelkami, które pracują na co dzień w agencjach. Zaprosiłam je na sesję i wybrałam najgorsze ujęcia. Zawsze chcę, aby każde moje zdjęcie czy cykl, który wykonuję, pokazywał coś więcej i niósł ze sobą jakąś myśl.

PM: Niektóre ze zdjęć są gifami. To był pierwotny zamysł czy może pomysł na nie powstał dopiero po zrobieniu kilku zdjęć na sesji?

TP: To był pierwotny pomysł. Tak naprawdę w dzisiejszych czasach artyści są przede wszystkim twórcami internetowymi, więc GIF jest formatem, który nam jak najbardziej odpowiada. Mając więc taką możliwość, stwierdziłam, że jest to super okazja, aby i mój cykl pokazać w formie zdjęć ruchomych z dźwiękiem.

PM: Jaki masz stosunek do fotografii modowej?

TP: Mam do tego duży dystans i traktuję z przymrużeniem oka, ponieważ jest to już w pewien sposób wyświechtane. Te obrazy, które oglądamy w magazynach – to staje się niestety nudne.

PM: Jaki typ fotografii najbardziej Cię pociąga?

TP: Myślę, że nie mam szczególnego typu, który mi odpowiada. Najważniejsze jest to, aby nie oszukiwać, pokazywać prawdziwe emocje i prawdziwe sytuacje. Chyba że ujęcia są całkowicie wyreżyserowane, ale wtedy też zdjęcia mają zupełnie inny klimat. Najważniejsze jest to, aby pokazać tę prawdę.

PM: Zdarza Ci się wyjść na ulicę i zrobić serię zdjęć czy jednak preferujesz studio?

TP: Nie, nie zdarza. Zajmuję się się zdjęciami, które są już zaplanowane. Oczywiście w gronie przyjaciół i rodziny jak najbardziej, ale nie jestem reporterką.

PM: Zainteresowała mnie Twoja praca dyplomowa, która jest bardzo ciekawa. Mogłabyś o niej opowiedzieć?

TP: Moja praca dyplomowa to wynik mojej historii. W mojej rodzinie jest taka tradycja, że mężczyzna jest myśliwym. Moja babcia, moja mama chodziły w futrach przez całe moje dzieciństwo. Kiedy ja zaczęłam chodzić w futrach, nie zdawałam sobie zupełnie sprawy, że innym ludziom może to przeszkadzać. Miałam swoją kolekcję futer, które są wykorzystane na sesji. Oblałam je farbą. Chciałam w ten sposób pokazać, że futra po raz kolejny stają się podmiotem, krążą w obiegu recyklingu kulturowego i w końcu same stają się produktami.

PM: Jesteś buntowniczką?

TP: Myślę, że jestem buntowniczką, ale w dzisiejszych czasach trudno się zbuntować, bo bunt bardzo się skomercjalizował i jest modny. A ja raczej sprzeciwiam się wszystkiemu, co modne.

PM: Pracujesz obecnie nad nowym cyklem?

TP: Tak. Jest to cykl o znikaniu i najprawdopodobniej zostanie nazwany „How to disappear completely”. Będzie związany z kolorem, który kojarzy mi się ze znikaniem. Ale nie chciałabym na razie więcej zdradzać.

PM: A kiedy możemy spodziewać się premiery?

TP: Myślę, że niedługo. Zresztą, już nie mogę się doczekać. Kiedy już coś wymyślę, jestem podekscytowana tym, że mogę robić kolejny projekt. I chciałabym, aby wyglądał tak, jak go sobie wyobrażam.

Tatiana Pancewicz na wernisażu cyklu Role Models na TIFF Festival
Photo by Basia Grudzień

Tatiana Pancewicz, urodzona w 1988 r w Koszalinie. Ukończyła Akademię Sztuk w Szczecinie na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów.

Koniecznie zajrzyjcie na stronę Tatiany, gdzie znajdziecie jej inne projekty! Śledźcie też fanpejdż artystki, z którego dowiecie się o jej najnowszych dokonaniach.



%d bloggers like this: