Fleabag, czyli seksualno-niedojrzałe fikołki. Sezon 1. Recenzja

  28 sierpnia, 2021

Bezpośrednia. Z jednej strony piękna i kusząca, z drugiej dziewczyna z sąsiedztwa. Z jednej strony znająca swoją wartość, pewna siebie, bezczelna, z drugiej skrywająca w sobie dręczący ją sekret, wywołujący wiele bolesnych wspomnień.


0

Fleabag. Być może minąłbyś ją na ulicy, w ogóle nie zwracając na nią uwagi. Gdy jednak zacznie na ciebie spoglądać, gdy zacznie z tobą rozmawiać, pewnie ulegniesz jej urokowi. Albo bezczelności. Uwielbia seks. Jak sama twierdzi, przeleciałaby każdego, kto się rusza. Nie wybrzydza. Ale z drugiej strony potrafi się uwikłać w niepokojący związek, w którym dominuje, a chłopak jest raczej dekoracją niż prawdziwą miłością.

Szybko przechodzi z etapu cierpienia po związku do kolejnej łóżkowej przygody. Wciąż kocha swoją przyjaciółkę, która zginęła śmiercią tragiczną. Na powierzchni próbuje utrzymać kawiarnię pełną zdjęć… świnek morskich. Lecz nie ma ani pieniędzy ani klientów. Gdy stara się o kredyt, nieświadomie (czy aby na pewno?) zdejmuje sweter, pod którym ma tylko stanik. I to przed facetem, który został oskarżony o molestowanie w pracy.

Kim jest więc Fleabag?

Najzwyklejszą dziewczyną pod słońcem. Której szara rzeczywistość jest tak samo porąbana jak twoja czy moja. Z mniejszym bądź większym natężeniem problemów. Bo kto ich nie ma? Śmierć najbliższych, dysfunkcyjna rodzina, wzloty i upadki, utrzymanie nierentowanego biznesu. I wreszcie dorosłość, której tak bardzo się boimy. I rzadko jesteśmy na nią gotowi. A wszystko oczywiście przyprawione życiem seksualnym, które przecież tak rzadko przypomina historię romantyczną. Czy film porno.

Więc Fleabag to każda z nas. Bo życie żadnej z nas nie jest idealne. Bohaterka potrafi ostro przyłożyć słowem, aby nikt nie zdążył zrobić tego samego. Choć oczywiście niejednokrotnie mówi o jedno słowo za dużo. A nawet o dwa. Czy polubiłabyś tą dziewczynę? Być może. A może nie. Bo tacy ludzie uświadamiają ci, jak twoje życie jest nieidealne. Czy jednak to źle? To właśnie oni potrafią popatrzeć na życie z dystansem, nie przejmując się towarzyskimi konwenansami.

Fleabag to też feministka. Od maleńkości przygotowywana przez ojca do tej roli. Bierze więc życie w swoje ręce. Nie stara się wpasować w role, które narzuca społeczeństwo. Teoretycznie wybiera drogę, dzięki której ma być szczęśliwa. Sam jednak serial odkrywa wiele póz i szkodliwych zachowań, także tych związanych z feminizmem (doskonały odcinek weekendowych warsztatów!)

Jak eksplorować kobiecość? Polski film „Maryjki” – czyli menopauza, seks i figurki Maryjki w jednym!

Wreszcie Fleabag to duża dziewczynka, która nie potrafi dopasować się do wzorców bycia odpowiedzialnym dorosłym. Do tej pory w takich rolach widzieliśmy chłopców/mężczyzn, których ratowała ułożona kobieta. Jak w końcu znieść myśl, że i my możemy nie być tymi grzecznymi dziewczynkami, które mówią dziękuję, proszę, przepraszam. Oczywiście nie oznacza to, że zachowania głównej bohaterki nie są destrukcyjne (bo są). Ale oznacza to, ze niedojrzałość dotyczy każdego, niezależnie od płci. Tylko kobiety nauczyły się ową niedojrzałość kamuflować. Bo kobietom społeczeństwo tak szybko nie wybacza błędów.

Fleabag - sezon 1 serial

Twórczynią serialu jest Phoebe Mary Waller-Bridge, która jednocześnie wcieliła się w główną bohaterkę. Połączenie tych dwóch ról wcale nie przeszkodziło w stworzeniu intersującego, wciągającego tytułu. Być może właśnie dzięki temu Fleabag staje się tak wyrazistą postacią. Swoją drogą produkcja przypomina mi inny tytuł, również eksplorujący współczesną kobiecość „Dziewczyny”. Mamy tu więc nie tylko świetnie wyreżyserowany tytuł, ale także doskonale zagrany. I przy okazji wykorzystujący zabieg zwracania się bezpośrednio do widza, tzw. burzenie czwartej ściany. Świetnie się to sprawdziło w „House of cards”, świetnie sprawdza się i tutaj. Być może dlatego, że w obu przypadkach mamy do czynienia z mocnymi osobowościami, które wręcz proszą się o dodatkową przestrzeń do wygłaszania monologów.

O czym jednak jest Fleabag?

 I choć sam serial „Fleabag” to opowieść o… Fleabag, zagubionej w dorosłości kobiecie, to jest to również serial o relacjach. Nie tylko z mężczyznami na jedną noc, ale także z przyjaciółką, siostrą, ojcem, a nawet chrzestną, która staje się kochanką i partnerką ojca. Ta skomplikowana siatka relacji, to pogmatwane uczucia, których nie da się opisać zero jedynkowo.

Mężczyźni

W filmach i serialach kobiety, które mają powodzenie, muszą być piękne (choć przecież to zawsze kwestia gustu), odnoszące sukces, zawsze umalowane, świetnie wyglądające. Fleabag jest kobietą specyficzną, wymykającą się typowo przyjętym standardom. Wyjątkową? Na pewno! Cieszy się powodzeniem, potrafi poderwać przystojniaka, za którym wodzą inne dziewczyny. W swoim życiu mało miejsca poświęca miłości, skupia się na przelotnych przyjemnościach i zaspokajaniu swoich zachcianek. Choć nie zawsze każdy potrafi sprostać jej oczekiwaniom.

Ostatnio przeczytałam, że osoby, które nie uporządkowały swojego życia, które są wciąż poturbowane przez wydarzenia z przeszłości, i są najczęściej w rozsypce, nie zwiążą się z osobą emocjonalnie ustabilizowaną. I na odwrót. Fleabag dokładnie wpisuje się w ten wzorzec. Sama, nosząc w sobie tragiczne wspomnienia, nie potrafi zbudować trwałej relacji z mężczyzną. Jeśli nawet próbuje tworzyć coś głębszego, jej autodestrukcyjna dusza, szybko nawraca ją na „właściwą drogę”.

Rodzina

Jeśli nie z mężczyznami, to może chociaż z najbliższymi potrafi znaleźć porozumienie? Nic z tego. Z jednej strony ma siostrę. Niby się nie lubią, a jednak są dla siebie oparciem. Niby się kłócą, a jednak mogą na siebie liczyć. Przynajmniej w walce z macochą, która wtargnęła w życie ich ojca. Macochą, która szczerze jej nienawidzi i robi wszystko, by pobyt w rodzinnym domy jak najbardziej jej uprzykrzyć. Siostra, Claire, ciężko pracująca na swój sukces, nie do końca szczęśliwa w swoim małżeństwie, próbująca być odpowiedzialną żoną, nie potrafiąca zakomunikować swoich potrzeb (pomimo solidnego feministycznego wykształcenia zapewnionego przez ojca), w zderzeniu z Fleabag wychodzi często mocno poturbowana.

Fleabag - sezon 1, recenzja

Nie inaczej kończy ojciec. Wycofany, nieco zamknięty w sobie, a nawet bojący się starć z własnymi córkami i rzecz jasna, z despotyczną, obecną partnerką. I być może to jest najbardziej uderzające. Ojciec naszej bohaterki, choć troszczący się o ich wojowniczy charakter, o ich zdrowie (co roku wysyła swe córki na badanie piersi!), to jednak nie potrafiący zawalczyć o nie w starciu ze złośliwą partnerką. Z pewnością nie wpływa to dobrze zarówno na samą relację ojciec-córka, ale też i na zachowanie samej Fleabag.

Przyjaciółka

Jednak najbardziej zagadkową relacją w serialu, jest przyjaźń pomiędzy Fleabag a Boo. Przyjaciółki wspólnie założyły kawiarnię, której motywem przewodnim szybko stały świnki morskie. Boo jednak umiera, podczas próby upozorowania wypadku. Przez pierwszy sezon otrzymujemy przebitki wspomnień Fleabag, nie wiedząc jednocześnie, jaki finał przygotowała dla nas twórczyni w finałowym odcinku.

Tak, brzmi jak ciężki dramat, w którym dziewczyna z trudną i pogmatwaną przeszłością, próbuje ułożyć sobie dorosłe życie, ale w żaden sposób nie chce się ono ujarzmić. Jednak sam serial wypełniony jest humorem. Typowo brytyjskim. I choć ja osobiście nie zawsze jestem jego fanką, w tym przypadku zostałam kupiona. Być może przez bardzo dobrze dobrane proporcje. A może ze względu na świetną kreację głównej bohaterki, w tak bliskim nam świecie.

Fleabag, sezon 1, obejrzysz na Amazon Prime

[mc4wp_form id="3412"]
Jeszcze nie oceniono!

Fleabag, sezon 1

Reżyser
Harry Bradbeer
Czas trwania
Data wydania
Gatunek
Comedy
Przegląd
Wpis powstał w ramach tematu: Bo dziewczyny lubią seksBo dziewczyny lubia seks