5 powodów, dla których jesień z „Kingsman: Złoty krąg”będzie lepsza

 Październik 8, 2017

Nie lubię jesieni. Przy całej jej pięknej, kolorowej otoczce, jest po prostu smutna. Wiatr, deszcz, wiatr, zimno. Najczęściej wtedy pojawiają się mroczne thrillery, kryminały, niezbyt lekkie powieści obyczajowe, cegły, których nie da się przeczytać w jeden wieczór. I to jest chyba jedna z nielicznych zalet jesieni. Gdy jednak pojawia się taka propozycja jak „Kingsman: Złoty Krąg” biegniesz na nią szybciej niż studenci po darmowe burgery w Łodzi. Tym bardziej, że pierwsza część była tak niespodziewana jak ujawniona tajemnica przez Miriam. A co zaoferowała nam dwójka? Czy było równie dobrze?


0

Jeśli wybierzesz się na film przypadkowo, poziom absurdu, kiczu i niedorzecznych akcji może się zdołować i zmusić do pospiesznego wyjścia z kina. Gdy jednak wiesz, że to doskonale sparodiowane kino szpiegowskie, w którym sceny pościgów, walk i ratowania świata zostały podniesione do drugiej potęgi, to czeka Cię tylko świetna zabawa.

Choć trzeba przyznać szczerze: „Kingsman: Złoty Krąg” wielbicieli jedynki podzielił na dwa obozy. Tych, co uważają, że „Złoty Krąg” nie dorasta do pięt części pierwszej i tych (jak ja), którzy z filmu wyszli rozbawieni, zadowoleni, a weekend pomimo zimnej i ponurej aury dużo lepszy.

1.Bo tu wszystko może się zdarzyć

To naczelna zasada tego filmu. Jeśli jej nie zaakceptujesz, możesz odpuścić sobie seans. Tu nie działają prawa fizyki i ograniczenia fizyczne agentów. Tu można wszystko i wszystkim. (Nie)zwyczajna parasolka może uchronić Cię przed gradem kul, a jazda na oderwanych drzwiach samochodu i chwilę potem wykonany z gracją oraz precyzją skok do bagażnika samochodu wydaje się być bułką z masłem. Walka w pędzącym aucie to zresztą scena otwierająca  film.  Albo to pokochasz, albo uciekniesz. Albo zaakceptujesz, albo z zabawy nici. To tak jak w „Wanted” – albo uwierzysz, że wystrzelona kula będzie w stanie zmienić tor lotu, albo skreślisz film już na samym początku. Wybór należy do Ciebie!

 2.Eggsy, Colin Firth i… Channing Tatum

O tak, gdyby nie aktorzy, film najprawdopodobniej posypałby się niczym domek z kart. Taron Egerton, jako Eggsy, to castingowy strzał w dziesiątkę. W pierwszej części rozkochał w sobie damską część publiczności (w tym i mnie), w tej podtrzymuje wcześniejsze zauroczenie. Eggsy jest naturalny, jest prawdziwy. Łączy cechy superbohatera i chłopaczka z dzielni. Kiedy trzeba doskonale prezentuje się w doskonale skrojonym garniturze, a kiedy indziej założy czapkę, dresik. Świetnie odnajduje się w roli chłopaka, który otrzymał szansę ratowania świata, nie gubiąc przy tym ironii, dowcipu i luzu. A razem z Harrym, czyli Colinem Firthem tworzą duet pełen kry i chemii. Co prawda w „Złotym Kręgu” Panowie nie rozpoczynają wspólnie misję, jednak w połowie filmu znów stają ramię w ramię i podążają tropem przestępczyni… Szkoda jedynie Tatuma, który poszarżował w roli kowboja prosto z Teksasu. I którego ślina może okazać się zabójcza. Było go mało. Było go ZA MAŁO! Powoli wychodzi na prostą, uwalniając się od łatki drewnianego aktora. Tu pokazał się od ciekawej, przyjemnej strony.

3.Antagonista czyli urocza Julianne Moore

I do tego przesiąkniętej złem do szpiku kości. Ta wioska pośrodku dżungli, z neonami i barami rodem z lat 60 czy 70 sprawiają, że najmniej spodziewanym elementem jest szefowa, która potrafi przyrządzić burgera z… niekompetentnych pracowników. A robi to z takim urokiem i gracją, a jednocześnie złem w oczach nieznoszących sprzeciwu, że każdy jest w stanie zrobić dla niej wszystko. No, oprócz Eltona Johna, który wcielił się w… Eltona Johna. Julianne Moore w tej roli jest niesamowita. Uśmiech, a jednocześnie stanowczość, miękki, przyjemny, wręcz kojący głos połączony z przeszywającym chłodem.

4.Bo na świecie są dobrzy i zabawni ludzie

Pamiętam, jak miałam te czternaście, piętnaście lat. Wszystkie dobre zakończenia, miłosne perypetie, banalne historie przyprawiały mnie o mdłości. Bo przecież świat nie jest czarno-biały, a zło najczęściej zwycięża. Im się jednak jest starszym, a ilość negatywnych informacji zaczyna odbijać się codziennym kacem, zaczynamy poszukiwać historii, nawet tych banalnych, które zaszczepią w nas odrobinę pozytywnych emocji. To co w „Kingsman: Złoty Krąg” jest banalne to to, że zło przegrywa. Jednak nawet Julianne Moore wcale nie jest tak czarna, jakbyśmy chcieli, a prezydent Stanów Zjednoczonych (co nie powinno dziwić fanów House of Cards) ma niewiele wspólnego z dobrocią i miłością do bliźniego. Więc pierwsza zaleta: dużo pozytywnej energii. Nawet jeśli na ekranie dzieje się właśnie teksańska masakra piłą mechaniczną. Druga: że jednak dobro zwycięża. Trzecia: dużo humoru sytuacyjnego, wiele zabawnych dialogów, w których rzecz jasna przoduje Eggsy. Połączenie wyśmienite, więc przy akceptacji punktu pierwszego, trudno wyjść z kina rozczarowanym.

 5.Szybko i mocno

Jesień i zima to czas, kiedy nasza aktywność (oczywiście nie w każdym przypadku, ale jednak) spada do niezbędnego minimum. Ja na przykład uwielbiam zawinąć się w koc, wziąć książkę bądź włączyć serial i sączyć ciepłą kawę ewentualnie wino, jeśli sytuacja na to pozwala. Żadne mi wtedy szaleństwa nie chodzą po głowie, w końcu energię trzeba oszczędzać. Zapasy na zimę gromadzić. Ale gdy możemy obejrzeć istne szaleństwo na ekranie… to już zupełnie inna sprawa. Ja się nie wysilam, tylko bohaterowie, a Ci z Kingsmanów to muszą się nieźle nagimnastykować. Niemal fruwają, skaczą, unikają kul, jeżdżą za samochodem, spadają kręcącą się szaleńczo kolejką. I w sumie to trudno nawet to podsumować, bo człowiek zadyszki dostaje. Więc jeśli akurat doskwiera Ci brak ruchu, a jednak lubisz zimą ten koc i kanapę zaprzyjaźnij się z naszymi tajnymi służbami, bo z pewnością razem stworzycie świetny zespół.

Ale tak w ogóle to o czym film?

 Otóż Poppy, czyli Julianne Moore to baronowa narkotyków. Milionerka, która ukrywa się gdzieś na końcu świata i nie może legalnie wieść swoich interesów. Wpada więc na genialny plan: wymyśla truciznę, którą „dosypuje” do sprzedawanych przez siebie narkotyków. Każdego, kto je spożyje czeka śmierć, chyba że… zostanie podane antidotum. W międzyczasie siedziba Kingsman jak i domy agentów zostają zmiecione z powierzchni ziemi. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym Eggsy, Merlin, Harry i nowa ekipa ze USA próbują rozwikłać zagadkę złotego kręgu…

Zachęcam do obejrzenia, bo jesień będzie bardziej kolorowa!

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter


Tytuł: Kingsman: Złoty Krąg

Data premiery: 2017-09-20
Ocena: 7 /10