„Na pokuszenie”, recenzja filmu Sofii Coppoli

 Wrzesień 9, 2017

Wyobraź sobie, że mieszkasz w lesie, z samymi dziewczynkami, których zresztą jesteś nauczycielką. Wyobraź sobie, że od kilku miesięcy nie masz styczności z normalnym życiem i mężczyznami. I bach, nagle pojawia się on. Obcy. Wróg, który burzy porządek i wprowadza niepokój. „Na pokuszenie” to film na wskroś kobiecy, w subtelny sposób opowiadający o czyhających niebezpieczeństwach. Tych bliskich i tych dalekich. Teoretycznie rozgrywający się w dalekiej przeszłości, a jednak mający dużo wspólnego ze współczesnym światem.


2

Wróg numer jeden: żołnierz z północy

 Żyjące na Południu kobiety, samotne, mieszkające na odludziu, wciąż słyszące huk armat i wystrzały pistoletów, sprowadzają do domu… wroga. Żołnierza, który walczył po przeciwnej linii forntu. Oto bowiem trwa wojna secesyjna, jedna z najkrwawszych w historii Stanów Zjednoczonych. Tu jednak wojna jest tylko tłem i punktem wyjścia. Pretekstem do odizolowania kobiet i umieszczenia ich w dworku gdzieś w lesie. Jest tez pretekstem do wprowadzenia mężczyzny, rannego, potrzebującego pomocy. Dzięki naturalnemu podziałowi Północ – Południe, on automatycznie staje się dla nich wrogiem. Ratować go czy wydać? Pozwolić mu wyzdrowieć czy kazać wrócić do swoich? Kobiety i dziewczynki stają przed trudnym wyborem, za który mogą przecież zapłacić życiem. Więc choć w tle rozgrywa się dramat podzielonego „państwa”, tu stoimy w obliczu niebezpieczeństwa pojawiającego się wśród jednostek, lokalnie. W miejscu, w którym wybory nie są bezosobowe, a za nimi kryje się cała gama emocji. Tych złych i dobrych.

Wróg numer dwa: mężczyzna wśród kobiet

 Cóż by jednak znaczył cały film i ile było w nim kobiecości, gdyby Sofia Coppola skupiła się tylko na napięciach wojennych. A te są jedynie na początku, gdy kobiety muszą podjąć decyzję: zostawić przystojnego, młodego mężczyznę, ale jednak wroga czy wydać konfederacji. Z każdą chwilą zaczynają pojawiać się zgoła inne uczucia, które coraz mocniej władają sercami pensjonariuszek. Młode dziewczęta wraz z młodą, naiwną nauczycielką Edwiną (Kirsten Dunst) na czele trzepoczą rzęsami, zakładają kolczyki, odkrywają ramiona. Wszystko po to, by kapral McBurney (Colin Farrell) zwrócił na nie uwagę. Te kąśliwe uwagi przy stole przypominają najlepsze czasy w podstawówce, gdy wszystko wydawało się takie proste. A jednocześnie miało nadzieję, że ten starszy chłopak zauroczony naszym chichotem i rumieńcem na policzku zwróci na nas uwagę.

A wiadomo przecież, że w grze o uczucia liczą się tylko trzy przedstawicielki płci pięknej: wspomniana Edwina, naiwna, wierząca w piękną, romantyczną miłość, Alicia (Elle Fanning), lolita, która próbuje swym młodzieńczym seksapilem uwieść spragnionego kobiety żołnierza oraz Panna Martha (Nicole Kidman), mocno stąpająca po ziemi, niezwykle opanowana właścicielka szkoły. Rzecz jasna, nie ma tu bezpośredniego starcia pomiędzy paniami, ale widać je w każdym spojrzeniu, dogryzkach i mowie ciała. Obserwujemy więc pojedynek pomiędzy kobietami, które spragnione męskiej bliskości starają się uwieść kaprala. Wydawałoby się więc, że Coppola potraktowała kobiety stereotypowo, utwierdzając w przekonaniu, że na widok mężczyzny kobiety głupieją.

Piękna i odważna – stanowcza i seksowna

Im jednak dalej w las, tym atmosfera gęstnieje, a więzi pomiędzy kobietami stają się coraz silniejsze. Panna Martha (fenomenalna Nicole Kidman) to przykład kobiety zaradnej, mądrej, opanowanej i przede wszystkim odważnej. Stojącej na straży ogniska domowego, potrafiącej podejmować bardzo trudne decyzje. Nawet jeśli musi zmierzyć się z silniejszym i nieobliczalnym mężczyzną. Można więc grać, uwodzić i pozwolić dojść do głosu uczuciom. Ale i trzeba umieć odłożyć to wszystko na miejsce. Coppola umiejętnie pokazała różnicę w zachowaniu kobiety i mężczyzny, odwracając stereotypy przypisane do każdej płci.

 Wróg numer trzy: kobieta dla kobiety

 I gdy wydawałoby się, że jedynym zagrożeniem jest obcy z zewnątrz, to reżyserka słusznie zauważa, że niebezpieczeństwo czai się równie blisko. Jak w łatwy sposób zepsuć budowane przez miesiące czy nawet lata więzi, jeśli zbyt mocno zaufamy obcemu człowiekowi. W tym przypadku obserwujemy nie rodzinę, a grupę kobiet, które przez wojnę i pewnego rodzaju izolację stają się sobie bardzo bliskie. Gdy jednak do głosu dochodzą uczucia, więzy poluzowują się, a relacja wystawiana jest na próbę. Teraz to kobieta może stać się wrogiem. To ona może zniszczyć w obronie tego, co kocha. Jak jednak potoczą się ich losy?

Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem? Jak zakończy się historia, w której namiastka miłości burzy porządek i harmonię? Kto pokaże siłę, a kto słabość?

Na pokuszenie: niewinność vs wojna

 Doskonałe zdjęcia Philippe’a Le Sourd podkreślają kontrasty zarysowane przez Sofię Coppolę. Z jednej strony ciemne wnętrza pałacyku – szkoły, z drugiej las kręcony z oddali przypominający o toczącej się wojnie, a na dokładkę sielskie zdjęcia otoczenia, przyrody, szkoły. Jasne, z przebłyskami słońca, niczym wyjęte z malarskich plenerów rajskich krain. Widz czuje się niczym podglądacz burzący spokój tego miejsca. Można więc pokochać to miejsce, marząc o sielskości, z dala od miasta i dręczącego go niepokoju. Można też podejrzewać, że to właśnie w takich miejscach najczęściej rozgrywa się dramat. Tam, gdzie wydawałoby się, że wszystko jest na swoim miejscu.

Do tego muzyka… A może bardziej jej chroniczny brak. Tylko śpiew ptaków, szum drzew. Niemal czujesz bohaterów i tę napiętą sytuację, która wkradła się do tej wyspy spokoju. Dodajmy do tego świetną grę dorosłych postaci. Ja wyróżnię Nicole Kidman i nielubianego przeze mnie (choć trzeba przyznać, że piekielnie zdolnego) Colina Farella. Razem tworzy to całość, która pozostaje gdzieś w głęboko w sercu

„Na pokuszenie” to kameralny dramat, który pozwala delektować się każdym szczegółem. Od zdjęć po wykreowane postaci i wyczuwalne napięcie towarzyszące nam do samego końca.

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter


Tytuł: Na pokuszenie

Data premiery: 2017-06-23
Ocena: 8 /10


  • http://bookendorfina.blogspot.com Bookendorfina Izabela Pycio

    Przymierzam się do obejrzenia filmu, wiele się po nim spodziewam, cieszę się, że znajduję potwierdzenie przypuszczeń. 🙂

    • http://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Zdecydowanie warto 🙂 Nawet mój luby, który nie przepada za takimi kameralnymi historiami, nie nudził się i dał się wciągnąć w opowiadaną historię