5. Liczba, która zmienia życie. Dokument „5 rozbitych kamer”

 Styczeń 28, 2017

Jeden.

Wydaje Ci się, że nikt nie zabierze Ci ziemi.

Dwa.

Wydaje Ci się, że w końcu Twoja rodzina będzie bezpieczna.


0

Trzy.

Wydaje Ci się, że w końcu sprawiedliwość zwycięży.

Cztery.

Wydaje Ci się, że Twoi bliscy zawsze będą przy Tobie.

Pięć.

Wydaje Ci się, że Twoje dzieci nigdy nie dowiedzą się, jak to jest stracić przyjaciela.

Wydaje Ci się, lecz rzeczywistość szybko weryfikuje twoje pragnienia, marzenia, zwykłe potrzeby. Rzeczywistość staje się okrutna, nie bacząc na wiek i zaangażowanie. Rzeczywistość staje się Twoim wrogiem i sprzymierzeńcem bogatszych i silniejszych.

5. Tyle kamer zużywa bohater przez 5 lat (2005-2010), kręcąc codzienność Palestyńczyków, mieszkających po drugiej stronie „muru”. Muru, który ma zapewnić Izraelczykom bezpieczeństwo i ochronić przed atakami terrorystycznymi. Muru, który bezprawnie zagarnął ziemię Palestyńczyków i odgrodził izraelskie nielegalnie budowane izraelskie osiedla.

„5 rozbitych kamer” to dokument, który podbił serca wielu widzów na świecie. Swoją prostotą i spojrzeniem prezentowanym przez media. Emad, mieszkając w niewielkiej wsi Bil’in, nagrywa zmagania Palestyńczyków, o jutro, o godność. Palestyńczyków-rolników. Biednych, pokojowo nastawionych, próbujących przeżyć kolejny dzień. Po swojemu. Na swoich zasadach.

Choć Emad kupił pierwszą kamerę z zupełnie innego powodu. Urodził mu się czwarty syn, Gibreel. Chciał uwiecznić dorastanie syna. Jednak w tym samym czasie, buldożery przygotowując teren do budowy muru, powyrywały drzewka oliwne a Palestyńczycy, mieszkańcy pobliskich wiosek, rozpoczęli cotygodniowe demonstracje.

Emad pokazuje nam więc kolejne protesty, nierówną walkę pomiędzy izraelskimi żołnierzami a palestyńskimi, nieuzbrojonymi rolnikami. Podglądamy dorastanie jego syna, wcale nie tak spokojne, jak pragnąłby jego ojciec. Chłopiec uczy się czym jest śmierć, krew, niesprawiedliwość. W wielu 5 lat musi poradzić sobie ze stratą przyjaciela, który został zastrzelony przez izraelskich żołnierzy.

„5 rozbitych kamer” pokazuje tylko tyle i aż tyle. Chwyta za serce, zmienia perspektywę i pokazuje, że na wszelkich konfliktach tracą zawsze najubożsi. Ci, którzy wcale konfliktu nie chcą. Ci, którzy pragną spokojnie żyć.

Jest jednak jedno ale. Dokument, choć wzruszający, choć zmuszający do refleksji, pokazuje tylko jedną stronę konfliktu, pomijając zupełnie drugą. Choć oferuje widzowi nieprawdopodobną szczerość i naturalność, to z drugiej chwyta go w pewną pułapkę. Szczególnie, gdy o genezie konfliktu izraelsko-palestyńskiego nie wiemy zbyt wiele. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że oglądamy obraz z perspektywy zwykłego Palestyńczyka, którego bezpośrednio dotknęła budowa muru. Widzimy demonstracje, nie ataki terrorystyczne. Widzimy izraelskich żołnierzy i człowieka pozbawionego broni. Widzimy płot, bramę, mur, przez którą nie można przejść swobodnie. Widzimy jak siłą, ograniczana jest wolność. Widzimy, jak w nierównej walce giną ludzie. Oglądając takie obrazy, gromadzi się w nas gniew, złość i współczucie dla Palestyńczyków.

Nim jednak wydamy ostateczny osąd, warto poznać szerszy kontekst, który pokazuje jak skomplikowany jest sam konflikt. A tym samym nie ma tu łatwych podziałów na dobrych i złych.

„5 rozbitych kamer” to dokument potrzebny. Także dziś, gdy fala nienawiści przelewa się przez kraje europejskie. Warto sobie uświadomić, że nie wszystko wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli. Że wśród tych „złych Arabów” są też zwykli ludzie, którzy próbują walczyć o lepsze jutro. Którzy giną, bo walczą o siebie, o swój kraj, o godność, o życie.

O sprawiedliwość.

Pamiętając na koniec o tym jednym, małym ale.

Film dokumentalny „5 rozbitych kamer” możecie obejrzeć legalnie za darmo na vod.pl

Moja ocena: 6/10

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter


Wpis powstał w ramach tygodnia z tematem: Izraelizrael-tydzien-tematyczny