„Modelka” – recenzja filmu. Do celu za wszelką cenę

  6 września, 2016

Nie byłam modelką. Nie byłam w Paryżu. Nie obracałam się w świecie mody. Nie miałam styczności z ludźmi, którzy chadzaliby na pokazy mody, zachwycając się najnowszą kolekcją Ewy Minge. Czy kogokolwiek innego. Nie wiem jak ten świat wygląda i jakimi prawami się rządzi. Dla mnie jest nieznany i nieodkryty, być może dlatego film „Modelka” wydawał mi wart uwagi.


4

Tym bardziej, że w produkcji odnajdziemy polskie akcenty. Jak chociażby występ polskiej modelki Charlotte Tomaszewskiej, która bądź co bądź gra… modelkę pochodzącą z Polski. A gdy będziemy kopać głębiej okaże się, że film nakręcono w Warszawie, choć akcja teoretycznie dzieje się w Paryżu.

Film skupia się na młodej dziewczynie pochodzącej z niewielkiego miasteczka, Emmie, która postanawia podbić świat mody. Niby jak wiele innych nastolatek, które zaczytują się w Elle, Glamour i innych magazynach przedstawiających świat pięknych i młodych. Emma ma jednak w sobie coś, co przyciąga, hipnotyzuje,a fotografowie nie mogą oderwać od niej wzroku. A może tam nic nie ma? Jest tylko Lolitka, kokietka, która wabi, nęci, by osiągnąć swój cel?

Początki Emmy w Paryżu są niewinne. Bo dziewczę jeszcze jest młode, niedoświadczone, wierzące w pierwszą miłością, nie do końca akceptującą swoje ciało. Gdy jednak zostaje po raz pierwszy odrzucona przez słynnego fotografa, a współlokatorka Zofia zabiera ją na imprezę w wielkim mieście, jej życie nabiera rumieńców. I to intensywnych. Choć niekoniecznie upija się alkoholem czy uzależnia się od narkotyków, to wykorzystuje swoją najbardziej naturalną broń: kobiecość. W ten sposób ujarzmia najbardziej pewnych siebie.

Płaci jednocześnie wysoką cenę. Z każdym pocałunkiem, z każdym facetem, traci cząstkę siebie. I swojej niewinności. Czy widz jej współczuje? Może przez moment. Może przez chwilę. W pierwszych scenach, gdy przyjeżdża do Paryża, a ten jeszcze nie zdążył jej pochłonąć. Gdy wielkie miasto lekko ją onieśmiela, zawstydza, stawia jeszcze jakiekolwiek granice moralności. Współczuje jej także na końcu, choć wątpię, by wszyscy odebrali finał w ten sam sposób. Z pewnością jednak końcówka filmu pokazuje jak cienka jest granica pomiędzy kokietowaniem a balansowaniem na granicy. I że zbyt łatwo można ją przekroczyć. Nieświadomie. Jak jednak owe wydarzenie wpłynie na dalsze losy Emmy? Tego widz już się nie dowie, gdyż duński reżyser Mads Matthiesen zostawia nas na rozdrożu, nie dając żadnej odpowiedzi, porzucając jedynie z pytaniem na ustach. Nie tylko naszym, ale i jej agenta.

Nie wiem, na ile „Modelka” odkrywa świat modelingu. Na pewno jest to świat, w którym szara myszka szybko się zgubi i zostanie zjedzona przez drapieżnika. Na pewno jest to świat, w którym trzeba walczyć o swoje i nie dać się zjeść prawdziwym rekinom. Czy jednak nie można tego napisać o każdej innej branży? Przecież nie tak dawno czytana przeze mnie książka „Master” bazowała na podobnym motywie: zepsuciu i dążeniu do celu za wszelką cenę. O bogactwie i knuciu intryg. Modelling nie różni się od korporacji, które są tak chętnie obrazowane jako Mordor pochłaniający dobre duszyczki i zamieniający je w zombie. Modelki też szybko uczą się właściwych reguł gry. Wiedzą gdzie i do kogo uderzyć. Z kim flirtować, a kogo zignorować. Emma, choć wydaje się być nieśmiałą dziewczynką, dość szybko zrzuca maskę niewiniątka z prowincji. Gdy wdaje się w romans fotografem Shanem, a jednocześnie nie potrafi zakończyć związku ze swoją „wielką szkolną” miłością, staje się pewną siebie dziewczyną, która doskonale wie, po co przyjechała do Paryża. Staje się też zazdrosna, ale i nieco zaborcza. W końcu to, co tak szybko zdobyliśmy, możemy równie szybko utracić.

„Modelka” zestawia ze sobą dwa światy: bogactwa, blichtru, szalonych przyjęć i niewielkiego, taniego, wręcz obskurnego mieszkania, w którym przebywają dwie niepozorne dziewczyny. Niepozorne do chwili, gdy nie stają przed obiektywem. Niepozorne, dopóki nie wejdą w świat im zdecydowanie bliższy.

Film to również możliwość zajrzenia za kulisy sesji fotograficznych. Reżyser pokazuje nam więc jak zwyczajna dziewczyna przemienia się w demona seksu bądź elegancką, paryską damę. Nawet jeśli na planie zjawi się z poszatkowaną, niezadbaną cerą. Jak Emma. Wystarczy jednak ten błysk w oku, ta zawadiacka poza, by aparat pokochał modelkę. Jak Shane Emmę.

Maria Palm, która wciela się w Emmę, robi to wyśmienicie. Z lekkością przychodzi jej zmiana postawy z zahukanej dziewczyny w pewną siebie kobietę. Doskonale oddaje stany, w które wpada Emma. Charlotte Tomaszewska po prostu gra. Nie jest to rola, którą się zapamięta, jednak nie wadzi, nie psuje, nie rani naszych oczu jedną miną. Nic jednak nie poradzę, że do wybranków mego serca dołącza kolejny aktor Ed Skrein, grający przystojnego fotografa. Na miejscu Emmy też nie byłabym w stanie się mu oprzeć. Ta jego mocno zarysowana szczęka, ten wzrok, nie mówiąc już o zabójczym uśmiechu… Stąd też nawet nie jestem w stanie obiektywnie spojrzeć na niego jako aktora. Dla mnie właściwy facet na właściwym miejscu.

modelka-ed-skrein

To wszystko jednak nie czyni z „Modelki” filmu doskonałego. Ani nawet bardzo dobrego. Jest to film znośny, oparty na znanych kliszach, poruszający się po znanych szlakach. Życie Emmy zamienia się w telenowelę, w której faceta daje się złapać na fikcyjną ciążę. A do tego brak tej kropki nad i, która potwierdziłaby zamiary reżysera, który w rzeczywistości ugrzązł pomiędzy dwoma światami. Z jednej więc strony Matthiesen kręci film ku przestrodze, z drugiej jednak nie potrafi nadać mu odpowiedniego kolorytu. Modeling miał być zły, a wyszedł… nijako. Przyniosło to niestety dość mierny skutek. Bo zamiast bulwersować się na zachowanie Emmy, my przechodzimy obok niej obojętnie. Ot, kolejna bohaterka, która próbuje podbić świat. Ot, kolejna dziewczyna, która uważa, że jest tą wybraną. I choć oczywiście świat nie jest czarno-biały, to z pewnością nie jest pozbawiony emocji. A tu ich zabrakło. Niemal w każdej scenie.

Zwykła historia zwykłej dziewczyny, która postanowiła wyjechać do wielkiego miasta robić wielką karierę.

Nie odradzam, ale też nie przekonuję.

Tytuł: Modelka
Rok: 2016
Gatunek: dramat
Ocena: 5/10

Wpis powstał w ramach tygodnia z tematem:
Paryz-grafika