Trzy tożsamości. Jedna kobieta – „Wybór Ireny” Remigiusz Grzela

 Styczeń 16, 2015

Trzy życia. Trzy nazwiska. Trzy tożsamości. Ciągłe szukanie drogi. A jednocześnie zamazywanie tej, którą do tej pory szła. Czy można wciąż na nowo kreować własne życie, zapominając o przeszłości i nie popaść w szaleństwo? Czy możliwe jest, by przez kilkadziesiąt lat zakładać maskę, starając się wyprzeć wspomnienia, przyjaciół i znajomych, którzy towarzyszyli nam od samego początku?


4

Remigiusz Grzela po raz kolejny wrócił do historii. Do II wojny światowej. I jej wpływu na przyszłe wydarzenia. W „Złodziejach koni” czytaliśmy o ojcach, partyzantce, trudnych wyborach i przeszłości, która wcale nie była czarno-biała. Dziś czytamy o Irenie, która po zakończeniu wojny, zaczęła tuszować swoje żydowskie pochodzenie, a także wydarzenia, w których brała czynny udział w czasie bitewnej zawieruchy. Wydawałoby się, że Irena chce pozostać zapomniana, zginąć w zgliszczach zbombardowanych budynków, pozostać anonimowa dla przyszłych pokoleń. Jednak to nie do końca prawda, gdyż była osobą tak dominującą, że nie mogła ukrywać się w cieniu. Musiała być widoczna. Być może dlatego zaczęła tworzyć na nowo siebie, by nikt nie zdawał sobie sprawy, kim była kiedyś, a móc nadal zachwycać swoją osobowością innych. By móc być w centrum uwagi. Lecz to tylko jedna z hipotez. Ani Grzela, ani przyjaciele, ani nawet rodzina nie potrafili wskazać powodów, którymi Irena kierowała się tworząc nową tożsamość. I dlaczego nie chciała rozpoznawać przyjaciół z okresu II wojny światowej. Strach? Trauma? Chęć rozpoczęcia życia z czystą kartą? Żaden z rozmówców nie dał jednoznacznej odpowiedzi. Remigiusz Grzela, pomimo zebrania materiałów i złożenia ich w całość, też nie potrafił jej podać.

Jak to u autora bywa, „Wybór Ireny” to plastyczna opowieść o ludziach z krwi i kości. Tym razem mamy do czynienia z prawdziwą historią, prawdziwą osobą, jednak jednocześnie zdajemy sobie sprawę, jak trudno opowiedzieć o kimś, kto nie chciał, by go tak naprawdę poznano. Wielu rozmówców dysponowało jedynie strzępkami informacji, u niektórych zachowały się listy pisane do Ireny. Grzela tropi, śledzi, podąża za poszlakami. Nie ma pewności, co do wydarzeń, nie ma pewności, co do wspomnień. Jednak cały czas szuka i próbuje złożyć w jedną całość życiorys niepowtarzalny. Przy tym robi to z niezwykłą gracją i delikatnością. Nie naciska i nie szuka na siłę taniej sensacji. Chce odtworzyć historię niezwykłej kobiety, która tuszowała nawet swoją datę urodzenia, odmładzając się coraz bardziej w oficjalnych dokumentach. Jest to jednak zadanie trudne, czasem wręcz karkołomne.

Wydawałoby się, że dobrym przewodnikiem po życiu Ireny, będzie jej córka, Janka. Jednak i tu okazało się, że pomimo kilku tropów, relacja pomiędzy dwiema kobietami nie należała do najlepszych. Janka stara się, opisuje wydarzenia, które pamięta z przeszłości. Jednak Irena ukrywała swoje życie przed wszystkimi – nawet najbliższymi. A słysząc swoje prawdziwe nazwisko (Gelblum) wpada w szał i rozpacz. Przeszłość zaczyna być tematem tabu.

Najpierw była Irena Gelblum, urodzona w 1923 roku. W czasie wojny należała do Żydowskiej Organizacji Żydowskiej, gdzie pełniła niebezpieczną rolę łączniki. Nie bała się śmierci, a często wręcz z nią igrała. Jak choćby wtedy, gdy jechała w przedziale z niemieckimi oficerami i spała na ramieniu jednego z nich. Jak choćby wtedy, gdy wchodziła do obozu i wyprowadziła dwie dziewczyny. I wszystkim trzem udało się uciec. Jak to robiła? Czy jej czar, gra i odwaga, sprawiały, że podejmowała się często karkołomnych i niewykonalnych zadań? Jednak czas wojenny to czas okryty mgłą. Grzela stara się opowiedzieć historię Ireny poprzez szukanie nawet szczątkowych śladów. Szuka miejsc we wspomnieniach, gdzie pada imię Irena, a tym samym istnieje duże prawdopodobieństwo, że to ona brała udział w opisywanych wydarzeniach. Wytęża wzrok, choć przez tę mgłę trudno przejrzeć. Czasem mamy wrażenie, że w tych opowieściach jest bardzo mało Ireny – lecz tylko w ten sposób udało się cokolwiek wyłowić i złożyć jakąkolwiek narrację.

Później przyszedł czas na nazwisko Waniewicz. O zmianę poprosiła swojego przyszłego męża, z którym zresztą miała swoje jedynie dziecko – Jankę. Już wtedy nie chciała wspominać o przeszłości. Jednak jest to też moment, gdy o Irenie dowiadujemy się nieco więcej. Nie tylko o kłopotach małżeńskich, ale także kolejnych romansach. O podróżach do Włoch i pracy jako dziennikarka. Na samym końcu doczekała się nazwiska Conti i zaczęła powstawać nowa postać – włoska poetka, która uwielbiała przyjeżdżać do Polski. Pod maską nie dała o sobie zapomnieć. Zawsze była w centrum uwagi. Gdy czytała własne wiersze i gdy przychodziła na spotkania autorskie innych pisarzy/poetów. Był to dla niej czas intensywny, dzięki któremu mogła pokazać się z nowej strony. Czy był to jednak czas szczęśliwy?

Irena jawi się jako kobieta silna i pewna siebie. A jednocześnie chciałoby się dodać, że jest samotna i niezrozumiana przez otoczenie. Odsuwa się od ludzi i nie potrafi prawdziwie kochać. Jest trudna, ale przy tym fascynująca.

Grzela nie stara się dopisywać własnej historii. Bazuje tylko i wyłącznie na faktach bądź informacjach pozyskanych od osób, które znały Irenę. Czasem pojawiają się listy, które uzupełniają historię tej niesamowitej kobiety. Jest to autentyczna opowieść, w której autor nie zapełnia białych plam własną wyobraźnią. „Wybór Ireny” to pełnokrwista biografia, choć trudna dla pisarza jak i czytelnika. Nie jest to portret, którego spodziewasz się, sięgając po książkę. Nie zostaniesz zalany ani przerażającą ilością dat, wydarzeń, faktów ani tym bardziej fabularyzowaną opowieścią. Nie, tu znajdziesz tropy, które giną. Urwane historie i plamy, których nie udało się wypełnić. Ale to wszystko czyni „Wybór Ireny” powieścią prawdziwszą.

Tytuł: Wybór Ireny
Autor: Remigiusz Grzela
Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 352

recommendation2

Za książkę dziękuję Wydawnictwu PWN. Jednocześnie zaznaczam, że nie miało to wpływu na końcową ocenę.

[mc4wp_form id="3412"]


  • Radosław Kowalski

    Czytałem już recenzję tej książki i mam na nią ogromną ochotę!

    • https://okonakulture.pl/ Paulina M.

      I naprawdę warto! Zasługa i opisywanej historii i doskonałego pióra autora

  • Zła Zołza

    Bardzo interesujące recenzja, nie słyszałam wcześniej nic o tej powieści.

    • https://okonakulture.pl/ Paulina M.

      Dzięki 🙂 Grzela pisze naprawdę ciekawie, dzięki czemu jego książki pochłania się.