Jak zaczarować widzów wizją katastrofy – film „Bestie z południowych krain”

 Październik 8, 2012

Ile to już oglądaliśmy filmów o biednych, zdesperowanych mieszkańcach niewielkich miasteczek, którzy pogrążają się w swych nałogach i samotności? Ile to widzieliśmy smutku na ekranie i ile współczucia próbowali wycisnąć z nas reżyserzy? Wiele razy. Zbyt często faszeruje się nas obrazami, w których ludzie pochodzący z marginesu społecznego bądź zwyczajnie nie potrafiący odnaleźć się we współczesnym świecie ociekają rozpaczą, przejmującym smutkiem i coraz większym odcinaniem się od społeczeństwa. Dlatego tak bardzo zapada w pamięć debiut młodego reżysera. Benh Zeitlin stworzył kino katastroficzne, gdzie prawie z każdego kadru wypływa magiczna wizja świata. Ta bardziej optymistyczna, odważna, a jednocześnie przejmująca.


3

Obraz „Bestie z południowych krain” spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Czy to na festiwalu w Cannes czy to w Sundance, czy nawet na wrocławskich Nowych Horyzontach, film ujął publiczność swą intrygującą fabułą, realizmem magicznym i gęstą atmosferą. Świat oglądamy przez pryzmat 8-letniej dziewczynki Hushpuppy, mieszkającej wraz z ojcem na uboczu niewielkiej, biednej wioski. Miejsce to, odizolowane od świata cywilizacji, przepychu i technologii, tętni życiem, a od mieszkańców bije niespotykana radość z życia. Jednak pewnego dnia nadciąga potężna burza, która niszczy wypracowaną równowagę, chwieje porządkiem i wprowadza zamieszanie w życie mieszkańców. Grupa nielicznych osób, która postanowiła pozostać w swych domach, musi poradzić sobie z bardzo poważnymi skutkami powodzi. Nie mają do czego wracać, a mimo to próbują przetrwać w nowym świecie.

Film udźwignęli na swych barkach niedoświadczeni aktorzy, którzy przed kręceniem „Bestii..” z produkcjami kinowymi czy nawet telewizyjnymi nie mieli wiele wspólnego. Mowa tu o 11-letniej Quvenzhané Wallis, która wcieliła się w Hushpuppy oraz o Dwighcie Henry’m, który zagrał jej ojca, Winka. Oboje stworzyli niepowtarzalne kreacje, które zabierają nas w podróż po świecie intensywnych emocji i przetrwania. Oniryzm przeplata się z naturalizmem tworząc mieszankę, która wbija się w nasze lędźwie i sprawia, że nie potrafimy oderwać wzorku od ekranu. Największe wrażenie pozostawia po sobie siła jak i dojrzałość dziewczynki, która pomimo 6 lat, potrafiła z dnia na dzień stać się bohaterką – dla siebie i dla ojca. Z jej oczu bije taka pewność siebie i zadziorność, że sami chcielibyśmy być tacy jak tak mała, niepozorna dziewczynka.

Scenariusz został stworzony z myślą o Quvenzhané i pod jej interpretację Hushpuppy. Dzięki temu powstał obraz prawdziwy, spójny, liryczny, uwodzący nas przez niemal cały film. Nie nudzimy się, lecz z rosnącym zainteresowaniem śledzimy losy mieszkańców Bathtube. Patrzymy na ich determinację, odwagę i przede wszystkim oddanie. Z drugiej strony patrzymy na warunki, w jakich żyją, jak przywiązani są do kawałka ziemi, który stanowił ich dom. Mimo że powódź zalała wioskę, ona wciąż żyje w sercach Hushpuppy, Winka czy innych mieszkańców, którzy nie uciekli. Uderza nas jedność, jaką tworzy natura i ludzie. Uderza nas forma przedstawienia świata, radosna, wręcz wyjęta z pięknego snu, a jednocześnie nie dowierzamy, że ci ludzie potrafią żyć w domach, gdzie zwierzęta buszują po pokojach, w kuchni lepi się od brudu, a rzeczy porozwalane są niemal po każdym kącie i zajmują prawie całą powierzchnię. Taki obraz życia przeraża, a jednocześnie fascynuje. Wprawia w zdumienie. Pojawia się u widza i zazdrość, gdyż ci niepozorni mieszkańcy Bathtube są szczęśliwi, czerpią radość z tego co mają i nawet w obliczu tragedii potrafią nadal świętować.

„Bestie z południowych krain” stanowią spójny obraz, gdzie wszystko ma swoje miejsce. Muzyka, którą skomponował reżyser, nie przysłania tego, co dzieje się na ekranie. Natomiast idealnie podkreśla sceny, zarówno te magiczne, jak i te przepełnione tragizmem i osobistym dramatem. Słucha się jej z przyjemnością. Podobnie jak kojącego i słodkiego głosu Hushpuppy, która jest naszym przewodnikiem po okrutnym i pięknym miejscu na krańcu świata.

Zdjęcia, scenariusz, reżyseria są doskonałe. Aż trudno uwierzyć, że jest to debiut reżysera. Od ekranu trudno oderwać wzrok, gdyż magia Bathtube zabiera nas z wygodnych foteli i czaruje nową rzeczywistość.

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję portalowi sztukater.pl oraz dystrybutorowi filmu: Gutek Film

Tytuł: Bestie z południowych krain
Rok premiery: 2012
Gatunek: Dramat
Moja ocena: 9/10

Podobał ci się artykuł?

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami kulturalnymi, recenzjami i innymi wpisami?

Zapisz się na newsletter




  • http://affectueuses.wordpress.com/ MrsdallowayM

    no proszę, a widziałam ten film i zrobił na mnie niesamowite wrażenie – pisałam o nim na blogu : http://affectueuses.wordpress.com/2012/07/27/filmowe-reminiscencje-ii-cz/

    • http://okonakulture.wordpress.com palanee

      Film ma w sobie coś naprawdę magicznego – po wyjściu z kina nie mogłam przestać o nim myśleć. Pozostawia po sobie wiele i zmusza do zastanowienia się nad kilkoma ważnymi sprawami. I widzę, że doszłyśmy do podobnych wniosków, a przynajmniej w kilku miejscach 🙂

  • http://www.facebook.com/ewa.ksiazkowka Ewa Książkówka

    Muszę koniecznie zobaczyć! 🙂