Slide background
Drugie oblicze starości

Mad Max: Na drodze gniewu – recenzja filmu. Czyli niespodzianki, które na Ciebie czekają

Mad Max: Na drodze gniewu - recenzja filmu

Nigdy bym siebie nie podejrzewała, że film akcji spodoba mi się na tyle, że będę z niesłabnącym zaciekawieniem oglądać kolejne sceny. I tu moja jedna uwaga: nie myślcie, że filmów akcji nie oglądałam, ale najczęściej traktowałam je jako przerywnik bądź dobry wypełniacz czasu. Tymczasem Mad Max: Na drodze gniewu mnie zaskoczył. I to potrójnie.

Kulturalne hity (i kity) blogosfery #18

18-hity-kity-tytulowe

W dzisiejszej liście hitów czuć wyraźny powiew lata. Większość z nas sięga po lektury lekkie, przyjemne pełne miłości i emocji. W końcu to czas, gdy można się w pełni zrealaksować – w ogrodzie, na tarasie, prażąc się na słońcu na hamaku czy na plaży. Jakie więc lektury podbiły serca blogerów w poprzednim tygodniu? Zapraszam gorąco […]

„Master”, Olgierd Świerzewski – recenzja książki. Korporacyjny wyścig szczurów, zemsta i samotność

Master - Olgierd Świerzewski

Człowiek, który ma władzę staje się niebezpieczną istotą. Wbrew pozorom nie musi to być władza polityczna. Częściej niż urząd państwowy, więcej do powiedzenia mają pieniądze. Nic więc dziwnego, że „Master” Olgierda Świerzewskiego opowiada o świecie korporacji finansowej, która potrafi przeprowadzać operacje przynoszące kilkaset milionów złotych, dolarów – wszystko jedno. Liczą się tylko zera na koncie. […]

Kulturalne hity blogosfery #17

17-k-tytulowe-hity-kity

Brak czasu w ostatnich tygodniach sprawił, że po raz kolejny „Hity i kity” pojawiają się po dwutygodniowej przerwie. Ale jak to się mówi – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu lista różni się w znacznym stopniu od poprzednich i co najważniejsze pojawia się bardzo dużo nowości. Tak więc poznawajcie, […]

Paranormal Activity: Inny wymiar – recenzja filmu

Paranormal Activity: Inny wymiar

Podczas oglądania najnowszej odsłony Paranormal Activity naszła mnie myśl, że definicja horroru zaczyna ulegać zmianie. Bo jeśli taki boi dudek jak ja nie boi się nic a nic, to znaczy, że z filmem jest zdecydowanie coś nie tak. Albo ze mną. W tym jednak przypadku obstawiałabym wariant pierwszy.